Europejski Portal Młodzieżowy
Informacje i możliwości dla młodych ludzi w całej Europie

Prof. Miodek: unikajmy jak ognia wyrazów modnych

Sorry, ciężko, dokładnie, cze… to tylko niektóre z wyrazów robiących furorę. „Miejmy modne krawaty, marynarki, spodnie, sukienki, żakiety, tylko wystrzegajmy się jak ognia modnych wyrazów” – przestrzega prof. Jan Miodek.

Wśród wyrazów modnych są m.in. wulgaryzmy, brutalizmy, potocyzmy, ale i wyrazy angielskie.

- „Są one obecne nawet w bardzo oficjalnych sytuacjach” – zwrócił uwagę profesor.

 

Przykładem brutalizacji są np. określenia w relacjach sportowych, w których często zamiast „pokonania" przeciwnika, pojawia się „zmiażdżenie”, „stłamszenie”, „skasowanie”, a nawet „rozstrzelanie” przeciwnej drużyny. Agresja słowna dotyczy nie tylko boiska sportowego, ale i zjawisk kulturalnych – określenia takie jak np. „będzie bolało", "poleje się krew” mają zachęcić do przyjścia na… koncert.

 

Hejt... po polsku?

Wraz z rozpowszechnieniem internetu agresja językowa szerzy się także w świecie wirtualnym – jest to tzw. zjawisko „hejtu”; tylko dlaczego nie zastąpiono tego wyrazu polskim?

W ocenie językoznawcy jedną z najbardziej znamiennych cech współczesnego języka polskiego jest nieprawdopodobna w skali dziejów polszczyzny ekspansywność gwar uczniowskich, studenckich, młodzieżowych. Świadczą o tym liczne słowniki dotyczących gwar młodzieżowych. Przykładem powszechnego zjawiska w mowie młodych ludzi są np. „cięcia” wyrazów i derywaty. I tak zamiast "cześć" można usłyszeć "cze", zamiast „Wrocław” - „Wro” albo i „Wrocek”. „Piwo” określa się nie tylko „browarem”, ale i „bronksem”, "bronem" i zwyczajnym „bro”… A na „kolokwium”, czyli na „koło”, było „spoko” zamiast „spokojnie”.

 

Wyrazem „koło” językoznawca zobrazował również potocyzację w komunikacji oficjalnej. Jako przykład podał sytuację, kiedy studentka przyszła do jego znajomego profesora i oznajmiła, że przyszła "na koło”. „Na co?” – dopytywał profesor. Dopiero po trzech powtórzeniach odpowiedzi „na koło” studentka wykrztusiła z siebie: „na kolokwium”.


"Ciężkie" życie

Rozpowszechnia się użycie przymiotnika "ciężki" i pochodzącego od niego przysłówka „ciężko” na sytuacje i zjawiska (np. "ciężko powiedzieć", "ciężkie problemy"), które należałoby opisać po prostu jako trudne, skomplikowane, niełatwe, nieproste.

- „Ciężko jest nie tylko rażącym potocyzmem, ale jest już potwornie obciążone, bo jest przecież ciężka walizka, ciężka torba, ciężkie zmartwienie, ciężka choroba... i jeszcze ciężko przewidzieć i ciężki problem metodologiczny?” – wyliczał profesor.

 

F jak facet

Zwrócił też uwagę na coraz częstsze zastępowanie słowa „mężczyzna” słowem „facet”.

- „Parę tygodni temu przeczytałem popularnonaukowy szkic pt. Zdrowie dla kobiet, zdrowie dla facetów. W zeszłym tygodniu w poważnej audycji literackiej w radiu usłyszałem: facet osiąga w tym wierszu poważny nastrój. Jak tak dalej pójdzie, to w ankietach nie będzie „k” lub „m”, ale „k” lub „f”. Znikną w Polsce mężczyźni, a będą faceci” – ocenił językoznawca.

 

Polacy, zwłaszcza jeśli chcą zdobyć klienta, nadużywają zdrobnień. Prof. Miodek wspomniał, jak rano przyszedł do sklepu, a pani wyciągająca towar z kosza wyliczała: „bułeczka”, „chlebuś”, „masełko”, „sereczek”, „kawusia”, „herbatka”, „makrelka”; innym razem przeurocza pani zapytała: „Na który pociążek zamawiamy miejscóweczkę?”. Jednak z najbardziej zaskakującym zdrobnieniem profesor spotkał się dwa lata temu, podczas wizyty w przychodni lekarskiej. Przyniósł wówczas próbkę moczu do badania. Pani, która go rozpoznała, powiedziała: „Panie profesorze moczyk na półeczkę, wyniczki będą o wpół do szóstej”.

 

Zabić różnorodność języka

Profesor podkreślił, że najcudowniejszą cudownością języka jest jego różnorodność, wariantywność.

- „Uczepiwszy się jakiejś nieznośnie modnej formy zabijasz tę najcudowniejszą cudowność języka; zabijasz – jak się mówi w teorii komunikacji – szczęście komunikacyjne, bo ktoś zamiast skupić się na treści wypowiadanych przez ciebie słów tylko liczy 13, 14, 27, 28” – mówił profesor, a jako przykład podał sytuację, kiedy gość w radiu w ciągu 10 sekund potrafi cztery razy powtórzyć „tak naprawdę”.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl