Europejski Portal Młodzieżowy
Informacje i możliwości dla młodych ludzi w całej Europie

Subkultura WSPANIAŁYCH

fot. Leah Gregg (CC BY 2.0)
Hipsterzy odeszli w siną dal. Nie martwcie się jednak – tragiczną wyrwę po ich stracie rychło zapełni nowa subkultura. Internauci mogą zacząć zacierać ręce – znów będzie z kogo się śmiać. A może yuccies wcale nie staną się obiektem drwin?

Kreatywny hipster?

Termin ten stworzył David Infante z mashable.com (portalu w rodzaju amerykańskiego natemat.pl). Pisarz stwierdził, że nie chce już mieć przyklejanej łatki hipstera, bo zwyczajnie go ona obraża, a nazywamy jest tak przez ludzi, jak twierdzi, przez to, że ma wąsy, studiował sztuki wyzwolone i ma wiele pomysłów na kreatywny biznes. Określił więc siebie jako yuccie.

 

Słowo to pochodzi od Young Urban Creatives, nazwy, którą wymyślił sam Infante. Na polski można to przetłumaczyć jako „młodzi, kreatywni, z wielkich miast”. Chociaż yuccies prowadzą stricte amerykański styl życia, niewykluczone, że niedługo trend zawita do Polski. Czy jednak „trend” to właściwe w tym przypadku słowo?

 

Yuccies to osoby nastawione na sukces, bogate, z dobrych rodzin, z pokolenia urodzonego w latach 1980-2000. Ich marzenia dalekie są jednak od stukotu szpilek po posadzkach korporacji i posiedzeń w dusznych salach konferencyjnych. Yuccies zamierzają bowiem osiągać sukces w sposób kreatywny, czyli mówiąc prościej – zarabiać na swojej pasji. I prowadzić – jak hipsterzy – niestandardowy styl życia, tyle, że istotne są dla nich profity z owej niestandardowości.

fot. James (CC BY 2.0)

Ja wybieram pracodawcę

Dla yuccies najważniejsze nie są jednak zarobki, ale spełnianie się. Gotowi są zarabiać mniej, znacznie mniej niż ich koledzy, po to tylko, by mieć ciekawszą pracę. Nie płaszczą się przed pracodawcami. Przyjmują, że ludzie mają chcieć ich zatrudnić, oni zaś jedynie się na to zgadzają.

 

Często są to osoby, które zarabiają na pisaniu blogów, projektanci czy jednostki postanawiające założyć własny biznes. Znakomicie orientują się w świecie mediów społecznościowych i aktywnie się w nich udzielające, wyznaczające nowe trendy. Yuccies dbają o swoją indywidualność i docenienie swojego talentu.

 

David Infante jako yuccie klasyfikuje również tych, którzy najpierw wybrali „zwyczajną” ścieżkę kariery, po czym porzucili ją, bo się w niej nie realizowali. Jako przykłady wymienia swoich znajomych: finansistę, który obecnie zajmuje się organizacją muzycznych festiwali czy prawnika, który otworzył własny browar. Nie da się jednak ukryć – wiele ze swojego fantastycznego stylu życia yuccies zawdzięczają pomocy rodziców i dobremu usytuowaniu społecznemu.

fot. Joel Bedford (CC BY-ND 2.0)

Są gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie

Wątpliwe, czy ta „subkultura” będzie stałym zjawiskiem w Polsce. W kraju, w którym młodzi ludzie po trzydziestce wciąż mieszkają z rodzicami, bo nie stać ich na wyprowadzkę, łączenie kariery z pasją za wszelką cenę raczej nie stanie się priorytetem młodych. Ba, takie podejście do kariery, jakie prezentują yuccies, brzmi jak kpina.

 

W artykułach o „subkulturze” zamieszczanych na polskich serwisach pojawiają się głównie bardzo krytyczne komentarze: „banda roszczeniowych gówniarzy”, „kolejna wersja lesera, pasożyta i cycka mamusi”. Trudno się temu dziwić.

 

Zaskakujące jednak, że amerykańscy czytelnicy portalu mashable.com również nie zostawili na Davidzie Infante suchej nitki. W końcu termin „yuccies” odnosił się do mieszkańców Ameryki, powinien więc tam znaleźć więcej zrozumienia niż u naszych rodaków. Tak się jednak nie stało. Komentujący zarzucali mu kreowanie stereotypów i wymyślanie na siłę łatek, które można komuś przypiąć. Kpili z niego, że tak naprawdę jest on hipsterem, a jedynie chce na siłę stworzyć coś nowego. Mimo to, termin podchwyciły takie media jak CNN czy Daily Mail. Tymczasem internauci nie ustawali w krytyce, twierdząc, że yuccies istnieją najwyraźniej jedynie w wyobraźni dziennikarzy.

 

Można się tylko głęboko zastanowić, czy naturalnie powstające ruchy i subkultury jeszcze istnieją, czy wszystko jest sztucznie tworzonym produktem? Gdzie jest prawda, a gdzie absurdalny świat kreowany przez internetowe media (czyli przez każdego, kto tylko chce)? I wreszcie – halo, halo – czy widział gdzieś ktoś może jakiegoś yuccie?

 

Lena Janeczko

 

Tekst pochodzi ze strony tygodnika OUTRO

Opublikowane: śr., 29/07/2015 - 13:08


Tweet Button: 

Inne strony


Info for young people in the western balkans

Potrzebujesz pomocy lub porady ekspertów?

Mam pytanie