Europejski Portal Młodzieżowy

Informacje i możliwości dla młodych ludzi w całej Europie

© bigandyherd - flickr.com

Jazda konna oczami młodych jeźdźców i instruktora

Koń – jaki jest, każdy widzi – głosiła pierwsza polska encyklopedia. Czy na pewno? Młodzi jeźdźcy i instruktor powiedzą Ci, jak to naprawdę jest i o co w tym wszystkim chodzi. Koń, jaki jest, nie każdy wie!

Rozmowa z Maćkiem, Anią i Ulą z Ośrodka Rekreacji i Rehabilitacji Konnej „Tabun” (filia Młodzieżowego Domu Kultury „Dom Harcerza” w Krakowie)

 

ŁS: Co jest najtrudniejsze w nauce jazdy konnej?

 

Ania: Trzeba nauczyć się równowagi i podążania za ruchem konia. Konie reagują na jeźdźca – gdy wyczuwają, że jest niepewny, zaczynają robić, co chcą – nie reagują na polecenia, może się wydawać, że są złośliwe, olewają nas.

 

ŁS: Każdy z nas ma czasem taki dzień, że czuje się słaby, na nic nie ma ochoty, najchętniej położyłby się spać, a tu – trzeba iść do szkoły, po zakupy, wynieść śmieci, wyprowadzić psa. Burczymy coś pod nosem i powłócząc nogami człapiemy zrobić, co nam zasądzono. A koń?

 

Maciek (instruktor): Konie mają swoje nastroje, tak jak ludzie.  Bywa tak, że po intensywnym dniu i kilkugodzinnej jeździe są zmęczone, bolą je mięśnie, czasami mają opuchnięcia. A tu trzeba znowu wyjść i „robić swoje”. Dlatego konie różnie się zachowują, mają, tak jak my, swoje lepsze i gorsze dni.

 

ŁS: Czyli koń też może mieć focha…  A jak na początku przygody jeździeckiej najlepiej „nawiązać łączność” z koniem?

 

Maciek: Dobrze jest nawiązać nić porozumienia „z ziemi”. Przyzwyczaić go do swojej obecności, oswoić. Łatwiej jest potem nawiązać porozumienie, kiedy jest się już na grzbiecie. Jedna z dziewcząt, zanim zaczęła jeździć, przez kilka miesięcy przychodziła do nas do stadniny, pomagała zajmować się końmi. Było jej później znacznie łatwiej. Ludzie mają różne charaktery, konie też. Są bardziej narowiste lub z natury spokojniejsze. Osoby początkujące dosiadają oczywiście tych łagodnych koni. Najspokojniejsze z nich używane są w hipoterapii.

 

ŁS: Nie mogę nie zapytać: co wam daje jazda konna?

 

Ania i Ula: Przyjemność, wyładowanie stresów, wyżycie się. Poprawę humoru. Czy widzisz, żeby ktoś tu był smutny?

 

ŁS: Nie. A jeśli pogoda nie nastraja do jazdy…?

 

Maciek: Jesienną i zimową porą jazda konna wymaga nie lada zaparcia i wytrwałości. Chłód i błoto nie tylko przeszkadzają w jeździe – w taką pogodę po zakończeniu jazdy jest więcej do roboty – czyszczenie konia zajmuje czasem nawet godzinę. Ale czyszczenie to też jest rodzaj nawiązania kontaktu ze zwierzęciem. Są tacy, którzy chcą jeździć tylko w sezonie – od maja do września. Nie zawsze jednak wtedy znajduje się wolne miejsce, bo pierwszeństwo mają ci, którzy chodzą cały czas. Osoby, które przychodzą do klubu, spędzają tu minimum 2, 2,5 godziny, choć sama jazda trwa godzinę. Ale niektórzy przychodzą nawet i na 5 godzin.

 

Ania: Panuje tu rodzinna atmosfera. Czasami spotykamy się też poza klubem.

 

ŁS: „Tabun” jest filią domu kultury, koszty związane z jazdą są więc zapewne mniejsze niż gdzie indziej.

 

Ula: Jedna jazda kosztuje 30 zł, a w ramach miesięcznego karnetu – 20 zł. Ale wtedy trzeba się zadeklarować i zapłacić za kilka – kilkanaście jazd z góry. Istnieje też możliwość zarobienia na jazdy, np. poprzez dyżury nocne. Podczas takich dyżurów opiekuje się zwierzętami – karmi, wykonuje podstawowe zabiegi weterynaryjne: owijki opuchniętych mięśni, okłady, wcierki – wciera się np. maści rozgrzewające, na opuchnięcia. Można też pomagać w szkoleniach oraz przy hipoterapii.

 

ŁS: Gdzie najczęściej odbywają się jazdy?

 

Maciek: W klubie jeździ się głównie w ujeżdżalni, ale też w terenie. Organizowane są także rajdy. Rajd to okazja, aby nawiązać z koniem to szczególne porozumienie – kiedy spędza się razem kilka dni, razem przechodzi przez trudy podróży, buduje się między jeźdźcem a koniem wyjątkowy kontakt, więź. Klub udostępnia – oczywiście – konie, z wyposażeniem: siodło, strzemiona… Ale już ubiór – to pozostaje najczęściej w gestii jeźdźca. Do klubu przyjmuje się osoby od 10 roku życia – do młodszych potrzebni by byli indywidualni instruktorzy, a u nas zajęcia odbywają się w grupie. Jeździmy stylem jazdy klasycznym, czyli angielskim. Na świecie, ale głównie w USA, gdzie powstał, popularny jest także western riding.

 

Ania: „Tabun” oraz inne kluby organizują też zawody. Ich poziom nie jest może najwyższy, ale z drugiej strony – prawie każdy może w nich wziąć udział. Grunt to dobra zabawa.

 

Rozmawiał: Łukasz Smogorowski

Krajowe Biuro Eurodesk Polska