Europejski Portal Młodzieżowy
Informacje i możliwości dla młodych ludzi w całej Europie

Powstało urządzenie zmniejszające emisję spalin i zużycie paliwa

Ekologiczny samochód - tanio i zdrowo dla środowiska
fot. Barbara Müller-Walter/ Flickr.com
Trójka wynalazców z Opola zbudowała prototyp urządzenia, które – zamontowane przy silniku spalinowym np. samochodu – zmniejsza emisję spalin i zużycie paliwa.

Urządzenie, które roboczo nazwano SmogKiller (zabójca dymu), skonstruowali Piotr Kolasa, Emil Jacek Palszys i Eryk Klisz, pasjonaci motoryzacji i nowoczesnych technologii z Opola. Prototyp to wynik ich kilkuletniej pracy i testów, które wykonują obecnie w ramach założonej z ich inicjatywy spółki Sindtech.

 

Woda pod zmodyfikowaną postacią

Prezes spółki Tomasz Sowiński wyjaśnił w rozmowie z PAP, że wynalazek ma redukować emisję spalin, zmniejszać zużycie paliwa i wpływać na zwiększenie momentu obrotowego silnika, czyli jego odczuwalną moc. Innowacyjność urządzenia polega na tym, że do komory spalania w silnikach różnego rodzaju dodaje ono wodę, ale pod zmodyfikowaną postacią. Woda ma postać pary, w której osłabione zostały wiązania międzycząsteczkowe. To powoduje, że lepiej się ona rozszczepia i łączy z paliwem podczas spalania w silniku.

- „W wodzie są tlen i wodór. Tlen i wodór to paliwo dodatkowe. Upraszczając, wydzielamy je z wody i wykorzystujemy” – podkreślił Sowiński.

 

Oszczędność palowa do 40%

Sercem urządzenia jest tzw. egzoreaktor. Jeden z twórców urządzenia Piotr Kolasa wytłumaczył, że ma on za zadanie „dostarczyć do komory spalania silnika tłokowego mieszankę powietrzno-parową”, a efektem zachodzących w urządzeniu reakcji jest „zwiększenie sprawności silnika poprzez odzyskanie zwykle traconych spalin oraz efektywne przerobienie wody na produkty, które mogą ulec spaleniu, dodając energii”.

 

Według przedstawicieli spółki Sindtech z prowadzonych przez nich dotąd testów wynika, że zastosowanie SmogKillera daje oszczędność paliwa sięgające od 10 do 40 proc. i redukcję emisji spalin nawet do 80 proc.

- „Ważne jest to, że redukując ilość spalin jednocześnie nie podwyższamy ilość innych szkodliwych związków, które są wydzielane” – zaznaczył Sowiński.

 

Znaczące obniżenie ilości szkodliwych substancji

Badania wstępne urządzenia przeprowadzał już m.in. prof. Jarosław Mamala z Wydziału Mechanicznego Politechniki Opolskiej, który jest też prezesem Parku Naukowo-Technologicznego w Opolu. Mamala powiedział, że wnioski z tych badań potwierdzają, iż SmogKiller pozwala „bardzo znacząco obniżyć emisję substancji szkodliwych w silniku o zapłonie samoczynnym”.

 

- „Jeśli chodzi o sadze mówimy o redukcji sięgającej nawet 80 proc., co jest nie bez znaczenia w transporcie drogowym” – mówił, przypominając, że np. każda nowa ciężarówka jest wyposażona w w filtr sadzy, dla którego jest określony limit żywotności. „Jeśli zatem z takiej ciężarówki będzie wydalane o 80 proc. mniej sadzy, to można założyć, że ta ciężarówka o 80 proc. dłużej będzie mogła jeździć na tym samym filtrze” - zapewnił.

 

Tłumaczył też, że jeśli chodzi o emisję tlenków azotu, to ta nie ulega pogorszeniu przy zastosowaniu SmogKillera.

- „Z reguły jest tak, że jak się zredukuje ilość emitowanej sadzy, to tlenki azotu idą w górę. W przypadku tego urządzenia, redukując ilość tlenków sadzy, jednocześnie nie pogarszamy ilości tlenków azotu” – dodał prof. Mamala.

 

Sowiński podał, że SmogKiller jest urządzeniem instalowanym na zewnątrz silnika. Można je wykorzystywać w każdym samochodzie – osobowym, ciężarowym, autobusie, w samochodach nowych i używanych, napędzanych silnikiem benzynowym, diesla czy gazem.

- „Zainstalowaliśmy je testowo we własnych samochodach i widzimy, że to działa. Oszczędności jeśli chodzi o zużycie paliwa sięgają nawet 40 proc.” – powiedział.

 

Homologacja? Wkrótce.

Urządzenia nie można jeszcze instalować seryjnie w samochodach, bo nie ma tzw. homologacji, czyli nie zostało dopuszczone do ruchu. By wdrożyć tę technologię potrzebne są milionowe nakłady na przeprowadzenie badań, dopracowanie prototypu, a w efekcie - rozpoczęcie produkcji.

- „Mający odpowiednie uprawnienia ośrodek naukowo-badawczy musi potwierdzić, czy urządzenie np. nie uszkadza silnika, czy efekty są stałe i stabilne, a także pomóc zaprojektować je w sposób optymalny” – tłumaczył Sowiński i podał, że wraz z prof. Mamalą byli już w takim ośrodku w Bielsku-Białej. - „Póki co nie mamy jednak środków na to, by takie badania zlecić. Wstępnie to koszt kilkuset tysięcy złotych, a potem nawet kilku milionów” – wyliczał.

 

Podkreślił, że ma nadzieję, iż takie pieniądze uda się spółce pozyskać np. z pieniędzy unijnych przeznaczonych na innowacje.

- „Składaliśmy już wniosek do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju jako konsorcjum, w skład którego weszły też Politechnika Opolska i Uniwersytet Opolski. Został on bardzo wysoko oceniony, ale niestety dofinansowania do badań nie udało nam się zdobyć” – powiedział PAP Sowiński.

 

Patent na oszczędność

Pomysłodawcy SmogKillera wysłali już także zgłoszenie patentowe. Aby dalej testować i udoskonalać urządzenie, chcą je instalować w agregatach prądotwórczych.

- „Gwarantujemy ich właścicielom, że nie zepsujemy silnika, a ci mają w zamian mieć oszczędności” – powiedział Sowiński.

 

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Opublikowane: pt., 13/02/2015 - 09:43


Tweet Button: 

Inne strony


Info for young people in the western balkans

Potrzebujesz pomocy lub porady ekspertów?

Mam pytanie