Europejski Portal Młodzieżowy
Informacje i możliwości dla młodych ludzi w całej Europie

Polak z Chilijczykiem się dogada!

Fot. Jose Luis Hidalgo R. (CC BY 2.0)
Dorota poznała swojego przyszłego męża, Miguela, przez Internet. Niby nic niezwykłego, gdyby nie to, że ta znajomość pociągnęła za sobą jej emigrację do Chile. O różnicach kulturowych między Chile a Polską rozmawia Karolina Wojtal.

Karolina Wojtal: Pani pochodzi z Tych, natomiast mąż z praktycznie drugiego końca świata - Chile. Czy na początku znajomości bariery kulturowe (tradycje, zwyczaje itp) stanowiły duży problem? 

Dorota Stańczyk: Raczej nie przeżyliśmy dużego szoku kulturowego. Między nami odbyło się to bez jakiś większych zgrzytów, chociaż przyznam się, że w niektórych momentach wciąż denerwuje mnie to, że Chilijczycy wszystko odkładają na potem. Odnoszę wrażenie, że ich wielkim przykazaniem jest "to co możesz zrobić dzisiaj.. zrób jutro, albo najlepiej za parę miesięcy". A no i jeszcze punktualność! To słowo kompletnie straciło w Chile swoje znaczenie. Jeśli się kogoś zaprasza na godzinę 18.00 to można być pewnym, że goście będą mieli nawet półtoragodzinny poślizg.

 

Ale jednak przeprowadzka na inny kontynent to dość wielka sprawa. Jakie były największe obawy?

Największe obawy wiązały się z kwestią rodzinną. Tych relacji emigrantom brakuje zawsze najbardziej. Polska to mój dom, rodzina i przyjaciele, bałam się, że w Chile będą się czuć bardzo samotnie. Oprócz tego martwiłam się, że nie odnajdę się w tych najprostszych życiowych okolicznościach, że ta moja nowa rzeczywistość najzwyczajniej mnie przytłoczy. Pójście do sklepu, na pocztę, czy do lekarza nagle jawiły mi się jako jedne z najtrudniejszych wypraw. Postanowiłam dać sobie 3 miesiące na to, aby sprawdzić, czy dam radę "przetrwać". Jednak, już po paru dniach od przyjazdu wiedziałam, że to jest moje miejsce, że się tutaj odnajdę i dam sobie radę. Nie ukrywam, że w trudniejszych sytuacjach bardzo pomógł mi mój mąż. To on był moim przewodnikiem i tłumaczem.

 

A lokalni mieszkańcy? Czy okazali się oni być komunikatywni i pomocni, a może jednak w ich postawie była widoczna niechęć wobec "obcych"?

W Chile nigdy nie czułam się "obco". Chilijczycy to naród bardzo otwarty, uśmiechnięty i zawsze gotowy do pomocy. Nie warto się martwić, że ma się problemy w komunikowaniu w języku hiszpańskim, Chilijczyk stanie na głowie, żeby zrozumieć. Nie ukrywam, że lubią pytać o dużo rzeczy - co niektórzy mogą odebrać to jako wścibskość - ale ja tam lubię jak np. pan w piekarni zapyta się jak mi minął dzień, a pani na poczcie dopyta się o zdrowie syna. Przyjeżdżając do Chile trzeba być przygotowanym na atak niesamowitego optymizmu jaki bije od mieszkańców z tego krańca świata.
 

Liczyłam na jakąś zabawną (lub mrożącą krew w żyłach) historię, jak to Polak z Chilijczykiem próbował się dogadać, a tu wychodzi na to, że wszystko odbywało się bez większych problemów…

Przykro mi, że powiało nudą ;).  Ale Chilijczycy są tak przyjaźnie nastawieni, że ciężko tutaj mówić o problemach. Myślę, że one pojawią się wtedy jeśli się ich szuka. Osoby w moim otoczeniu bardzo starały się, żebym po przyjeździe, poczuła się jak w domu.

 

Mnie dom nieodparcie kojarzy się z zapachami przyrządzanego przez moją babcię obiadu. Więc jestem ciekawa jak wygląda sprawa z tamtejszą kuchnią. Delikatne podniebienia mogą mieć na początku problem żeby przywyknąć do lokalnych smaków? Czy rodzinne gotowanie także jest tak istotne jak w Polsce?

Kuchnia chilijska to połączenie tradycji rdzennych mieszkańców z kuchnią imigrantów, zatem jest w czym wybierać. Jest pysznie, soczyście i w większości przypadków kalorycznie. Chilijczycy lubią zjeść i wypić w towarzystwie - uwielbiają organizować grille dla rodziny i znajomych, na których nie może zabraknąć asado[1] i choripan-ów[2] z dadatkiem sosu pebre[3]. Ich umiłowanie do jedzenia i picia odzwierciedla również nagromadzenie festiwali i lokanych festynów. I to na nich nie może zabraknąć takich przekąsek jak empanadas[4], completos[5] i sopaipillas[6]. Ale oczywiście Chile to nie tylko kalorie. Dzięki swojemu geograficznemu położeniu i śródziemnomorskiemu klimatowi zawsze można znaleźć tutaj soczyste owoce i warzywa, świeże ryby i owoce morza. Ja polecam pastel de jaiba, czyli zapiekane kawałki kraba posypane parmezanem. Ale żeby nie wyszło na to, że jest wszystko idealnie to przyznam, że niektórym chilijskim potrawom brakuje smaku. Po prostu nie ma to jak dobrze doprawiona polska zupa! Oprócz tego brakuje mi bardzo polskiego, świątecznego klimatu. To właśnie ten czas najbardziej kojarzy mi się z rodzinnym gotowaniem. Wielkanoc sprowadza się tutaj tylko do słodkich podarunków, a Boże Narodzenie w 30 stopniowym upale już nie jest takie magiczne... no i również wtedy grill jest odpowiedzią na wszystko. 
 

Skoro pojawia się jednak tęsknota do polskich, rodzimych tradycji, to czy nie ciągnie pani również do powrotu do kraju (choć na kilka tygodni) i zobaczenia się ze znajomymi, rodziną, do pokazania mężowi Polski, tak jak on pokazał pani Chile?

Oczywiście, że tak. Jeśli bym tylko mogła jeździłabym do Polski kilka raz do roku. Ale niestety taki wyjazd jest bardziej skomplikowany niż tanie poruszanie się po Europie. Największym problemem są ceny lotów z Chile na stary kontynent, które niestety powalają z nóg. Praktycznie nigdy nie pojawiają się promocje w tamtą stronę. Tyle dobrze, że od niedawna coraz częściej można znaleźć tańsze bilety na trasie Europa - Chile, co pozwala na łatwiejsze i tańsze podróżowanie także do Polski. Mam jednak nadzieję, że z biegiem czasu Polonia w Chile będzie miała więcej możliwości wybrania się w rodzinne strony.

 

A jak już uda nam się dolecieć do Chile to od czego najlepiej zacząć zwiedzanie? Ma pani jakieś swoje ulubione miejsce w tym kraju. A może jest jakiś region/miasto najbardziej warte polecenia?

Chile jest jednym z nielicznych krajów, które mogą poszczycić się ogromną różnorodnością krajobrazów. Na północy warto odwiedzić najsuchszą pustynię świata - Atakamę, a na południu podziwiać potężne lodowce. Pomiędzy tymi dwoma skrajnościami znajdziemy między innymi bujne winnice, skąpane w słońcu plaże, wiecznie zielone lasy i patagońskie stepy. A to wszystko dopełniają dostojne szczyty Andów i aktywne wulkany. Jako że mieszkam na południu, to właśnie tutaj znajdują się moje ulubione i polecane atrakcje. Warunki klimatyczne w Regionie Los Lagos sprawiają, że ten rejon można nazwać chilijską krainą czarów. Parki zachwycają bogactwem roślinności, wulkanicznymi szczytami, szmaragdowymi jeziorami i rzekami. Jest to idealne miejsce dla amatorów górskich wspinaczek, raftingu, kajakarstwa, jazdy konnej i narciarstwa. Ja osobiście lubię wolny czas spędzać na trekkingu w parkach Vincente Pereze Rosales i Alerce Andino. Moim ukochanym miejscem był również Rezerwat Llanquihie, jednak po zeszłorocznej erupcji Wulkanu Calbuco miejsce to zostało zniszczone i w konsekwencji zamknięte.


To może na koniec jakaś rada lub przestroga dla tych, co zamierzają odwiedzić Chile?

Rada - nie dać się zwariować! Dużo się pisze o tych złych stronach Ameryki Południowej, a mniej o tym co jest tutaj piękne. Chile jest wspaniałym miejscem na podróż i nie tylko! Coraz więcej mówi się o współpracy polskich uniwersytetów z chilijskimi, zatem polecam młodym popytać się czy jest możliwość studiowania właśnie tutaj. Dużo osób decyduje się też na opcje "work and travel" i właśnie w ten sposób udaje im się zobaczyć różne zakątki kraju. Można dorobić sobie w jednym z pięknych hoteli w słonecznym Vina del Mar, albo wybrać te bardziej ekstremalne warunki i popracować na farmie alpak ;). Jest w czym wybierać! Moja przestroga - uwaga! - można się w tym kraju zakochać i zostać już na stałe.

 
[1] asado - grillowane mieso

[2] choripan - bułka ze smażoną kiełbaską chorizo
[3] sos pebre - mix pomidorów, kolendry, cebuli, chili i czosnku
[4] empanada - gigantyczny pierog wypełniony wołowiną, cebulą, jajkami i oliwkami
[5] completo - hot-dog zwięczony dużą ilością majonezu, pomidorów i awokado
[6] sopaipilla - placek robiony z mąki i dyni smażony na głębokim oleju

Opublikowane: śr., 17/08/2016 - 12:47


Tweet Button: 

New!


Info for young people in the western balkans

Potrzebujesz pomocy lub porady ekspertów?

Mam pytanie