Europski portal za mlade
Informacije i mogućnosti za mlade u Europi

Kamienny stół w Kraju Fiordów

Preikestolen to obiekt unikatowy na skalę światową, odwiedzany przez tysiące turystów z całego świata. Czy podróż na Lysefjord może być tania w kraju, w którym butelka wody kosztuje 15 zł?

Norwegia to dla wielu kraj marzeń. Nowoczesna gospodarka, wysokie zarobki, a do tego dzika, nienaruszona przez człowieka natura. Nic dziwnego, że kraj ten, mimo kapryśnej i chłodnej pogody, przyciąga ludzi z całego świata.

Królestwo Norwegii poszczycić może się wyjątkowym krajobrazem, w którym dominują gołe skały, błękitne wody dwóch mórz i oceanu oraz głębokie zatoki z bardzo stromymi brzegami, zwane fiordami. Fantazyjne kształty ich krawędzi często rozbudzają wyobraźnię podróżnych zachęcając do odwiedzin rzesze śmiałków. Jednym z takich obiektów jest Preikestolen.


Pulpit Rock, czyli płaski stół wśród kamiennych zboczy

Preikestolen to jedna z najsławniejszych atrakcji południowo-zachodniej Norwegii. Obiekt znajdziemy w Lysefjord, fiordzie oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów od trzeciego największego miasta kraju, Stavanger. Klif ma ponad 600 metrów wysokości i przyciąga rocznie około 200 000 turystów.

Droga do Preikestolen wiedzie od hostelu Preikestolhytta aż do samego obiektu. Składa się ona niemalże wyłącznie z przypadkowo rozłożonych kamieni różnej wielkości, co utrudnia wspinanie w górę często stromych zboczy. Mimo średniego poziomu trudności, w ciągu dwóch godzin z trasą poradzi sobie każdy amator górskich wędrówek.


Jak dostać się do Preikestolen?

Z lotniska położonego w mieście Sola możemy dojechać do centrum Stavanger, oddalonego o około 15 kilometrów, na kilka sposobów. Najwygodniejszym środkiem transportu jest autobus spod samego lotniska. Jest to niestety także opcja najdroższa - bilet w obie strony dla jednego dorosłego kosztuje 180 NOK (85 zł). Tańszym sposobem jest przejście z lotniska do miasteczka Sola - jest to zaledwie kilka kilometrów - i wybranie autobusu Kolumbus, gdzie bilet do samego Stavanger kosztuje 53 NOK (25 zł).

Najtańszą i najdłuższą opcją jest pójście do miasta na piechotę, na co się zdecydowałem. Pierwsza część trasy jest mało komfortowa, gdyż trzeba iść poboczem ruchliwej drogi. Potem jednak pojawia się chodnik. Plusem tego rozwiązania jest możliwość zwiedzenia okolicy, w tym Svord i fjell, trzech wysokich na kilkanaście metrów mieczy wbitych w skałę.


W samym centrum miasta znajduje się duży port, z którego odpływają liczne statki i promy. Aby dostać się do Preikestolen znaleźć musimy przystań promu do Tau. Jest ona wyraźnie oznaczona tabliczką z nazwą miejscowości. Prom, pomimo istniejącego rozkładu, żyje raczej własnym życiem, dlatego najlepiej usiąść obok przystani i poczekać, aż podpłynie. Czas oczekiwania nie powinien być dłuższy niż pół godziny. Gdy tylko wszyscy zainteresowani wejdą na pokład, prom odpływa, dlatego lepiej nie zwlekać. Bilet kupimy u kontrolera w holu dla pasażerów. Jego koszt to 52 NOK (25 zł) - tego wydatku niestety nie unikniemy.

Gdy wysiądziemy w Tau, mamy kilka opcji do wyboru. Możemy wsiąść do autobusu jadącego prosto do Preikestolhytta, za co zapłacimy 175 NOK (84 zł) w obie strony. Dużo tańszą opcją jest pojechanie autobusem Kolumbus, który również ma przystanek na samej przystani. Podróż do Jørpeland to koszt 33 NOK (16 zł). Często warto zapytać o zniżkę studencką, niestety nie zawsze jest ona dostępna.
 


O autostopie warto napisać troszkę więcej. Jako że spóźniłem się w Tau na autobus Kolumbusa, postanowiłem przejść się do głównej drogi tuż za miastem i złapać “stopa”. Na zatrzymanie się samochodu czekałem jedynie 10 min. Bardzo miły Norweg potwierdził, że jedzie do Jørpeland i z chęcią wziął mnie ze sobą. Po krótkiej rozmowie w języku angielskim i norweskim wykonał telefon, z którego wynikało, że przełożył spotkanie tylko po to, aby podwieźć mnie do samego Preikestolhytta. Było to niesamowite i bardzo zaskakujące. Niezwykle ułatwiło mi to dalszą podróż. Wracając z Preikestolen również złapałem autostopa, tym razem jednak kierowca podwiózł mnie jedynie do drogi głównej, potem zaś musiałem iść do Jørpeland na piechotę.

 

W górę fiordu, czyli do celu podróży i jeszcze dalej

Droga od hostelu do samego Preikestolen jest w okresie letnim, praktycznie niezależnie od pogody, bardzo oblegana. Wśród turystów usłyszeć można dziesiątki różnych języków. Trasa jest dość wymagająca, choć jej trudność nie powinna stanowić dla nikogo przeszkody nie do pokonania. Dotarcie do “stołu” jest zwieńczone niesamowitym widokiem, który zwyczajnie zapiera dech w piersiach. Im więcej słońca, tym lepsza widoczność, a trasa dużo bezpieczniejsza, dlatego najlepiej na fiord wybrać się w pogodny dzień.

Byłem zaskoczony tym, co dzieje się na Preikestolen. Mimo tak wielu narodowości, ludzie współpracowali ze sobą, wymieniając uwagi i komentarze w języku angielskim. Do jednego z rogów stołu ustawiła się kolejka, w której każdy czeka na możliwość wykonania pamiątkowego zdjęcia. Lazurowe wody fiordu oraz wysokie, poszarpane skały cieszyły wzrok zmęczonych lecz usatysfakcjonowanych podróżników. Dla niektórych jednak Preikestolen to jedynie przystanek na trasie do szczytu fiordu…