Europejski Portal Młodzieżowy

Informacje i możliwości dla młodych ludzi w całej Europie

fot. Dennis Jarvis (CC BY-SA 2.0)

Uczciwie i bezpiecznie. Jak zmienić rynek najmu nieruchomości?

Niedawno skończyli studia i założyli firmę zajmującą się najmem społecznościowym. Co to w praktyce oznacza i dlaczego zmiana na rynku nieruchomości jest potrzebna?

Monika Toppich: Dlaczego postanowiliście pracować akurat w branży nieruchomości?
Lena Kostylewa, Kamil Sabatowski: Kamil jest związany z branżą nieruchomości od wielu lat, aktywnie uczestniczył w pozyskiwaniu mieszkań pod wynajem, opiekował się najemcami. Nabrał doświadczenia i rok temu zgłosił się do mnie i Bartka Gryszko mówiąc, że chciałby zmienić coś na rynku nieruchomości bo widzi, że dzieją się niepokojące rzeczy.
My z kolei z Bartkiem jesteśmy bardzo mocno związani z branżą projektów internetowych, stwierdziliśmy, że będziemy pracować razem. Tak powstała koncepcja platformy internetowej flatget, gdzie skupiamy właścicieli mieszkań i potencjalnych najemców. To działa w dwie strony – właściciel może się do nas zgłosić i powiedzieć, że już wkrótce mieszkanie będzie puste, zgłaszają się też najemcy pytając czy jesteśmy w stanie znaleźć dla nich lokum spełniające konkretne wytyczne.

 

„Niepokojące rzeczy” na rynku nieruchomości. Co to oznacza?
Niektóre firmy podszywają się pod agencje wynajmu nieruchomości i informują klientów, że aby obejrzeć mieszkanie, muszą zapłacić kilkaset złotych, potem się okazuje, że mieszkanie już „zostało wynajęte”, a finalnie wychodzi na jaw, że ono nie istnieje. Niepokojące mogą być także nieetyczne zachowania właścicieli lub samych najemców. Ci pierwsi np. nie zwracają kaucji, nie stwierdziwszy wcześniej szkód w mieszkaniu lub notorycznie nachodzą lokatorów, odbierając im prywatność.
Spotkaliśmy się też z sytuacją, że właściciel miał plastikowe klamki w złotym kolorze, a potem oczekiwał od najemcy, żeby oddał mu pieniądze za klamki mosiężne. To była łatwa do wykrycia próba wyłudzenia około 1500 zł. Nierzetelni najemcy natomiast mają problemy z regulowaniem należności, unikają kontaktu z właścicielem lub łamią postanowienia umowy najmu w inny sposób. To oczywiście zaledwie kilka przykładów.

 

Na czym  polega wasza „opieka” nad wynajmującymi?
Przede wszystkim zabezpieczamy obie strony pod względem prawnym – umowy są sprawdzane przez kancelarię prawną, specjalizującą się w branży nieruchomości. Jesteśmy do dyspozycji na każdym etapie wynajmu.

 

Współpracujecie też z obcokrajowcami, którzy przyjeżdżają do Polski i chcą wynająć mieszkanie. Wynajmujecie tłumacza?
W takiej sytuacji reprezentujemy danego obcokrajowca. Współpracowaliśmy ostatnio z Hiszpanami, którzy zainteresowali się mieszkaniem w centrum Warszawy – zorganizowaliśmy im spotkanie z właścicielami mieszkań spełniających ich oczekiwania, tłumaczyliśmy dokumenty. W przeciwieństwie do innych firm, nie wyłączamy się w momencie skutecznego wynajmu – najemca może się do nas zwrócić również w przypadku, gdy cokolwiek dzieje się z mieszkaniem. Ok. 30% najemców, z którymi współpracowaliśmy do tej pory pochodziło z krajów takich jak: Wielka Brytania, Holandia, Francja, Niemcy, Włochy, Turcja czy Chiny. Obcokrajowcy mają wciąż duży problem z wynajęciem mieszkania – występuje bariera językowa, czasem także kulturowa. Zdarza się jednak, iż właściciele mieszkań na wynajem obawiają się niepłacenia czynszu i późniejszej trudnej windykacji.

 


Sami o sobie mówicie, że jesteście prekursorami „najmu społecznościowego”. Co to oznacza?
Najem społecznościowy to proces, w którym poprzedni lokatorzy (lub osoby, które wkrótce wyprowadzą się z mieszkania) są zaangażowani w pokazywanie mieszkania kandydatom na nowych najemców. Nikt lepiej, niż oni nie zna warunków mieszkaniowych w danym miejscu – wiedzą, jak układają się stosunki z właścicielem lub sąsiadami, wiedzą czy stan techniczny mieszkania jest w porządku. Jak to działa? To bardzo proste!
Jeśli mieszkanie już niedługo będzie puste – my już wrzucamy informację o nim na naszą platformę. Jego aktualni najemcy rekomendują czy warto tam zamieszkać, czy nie. Jeśli wszystko jest w porządku, aktualni najemcy umożliwiają potencjalnym przyszłym lokatorom zasięgnięcia informacji u źródła. Zadaniem najemców jest oprowadzenie zainteresowanych osób po mieszkaniu – a w przypadku znalezienie lokatora, którego zaakceptuje właściciel – otrzymują oni wynagrodzenie. Takiego modelu jeszcze nigdzie nie ma a w naszym przypadku to się sprawdza.

 

Jak rozumiem, u was nie trzeba płacić za oglądanie mieszkania?
Nie, bynajmniej. Naszym celem było stworzenie projektu, który będzie przeciwstawiał się przeciwdziałał nadużyciom i wyłudzeniom na rynku nieruchomości. Chcieliśmy także pomagać obcokrajowcom, którzy chcą wynająć mieszkanie. Od najemców z innych krajów oczekuje się często wyższej zapłaty.


W jaki sposób zapobiegacie podobnym sytuacjom? Spisujecie protokół dotyczący tego, co znajduje się w mieszkaniu?
Tak, przygotowujemy szczegółowe protokoły zdawczo-odbiorcze z dokumentacją fotograficzną. Jeśli właściciel chce być fair, to nie powinien mieć problemów z tym, żeby coś takiego podpisać.

Rozmawiała: Monika Toppich