Europejski Portal Młodzieżowy
Informacje i możliwości dla młodych ludzi w całej Europie

Trudni współpracownicy - jak sobie z nimi poradzić?

fot. Craig Sunter (CC BY-ND 2.0)
Czasami masz wrażenie, że twoje miejsce pracy to prawdziwy zwierzyniec, pełen osobliwości. Różne, nie zawsze przyjemne typy ludzkie, zgromadzone pod jednym dachem i zmuszone do kooperacji... Oto pięć trudnych typów biurowych.

Ludzie, którzy... nigdy nie biorą odpowiedzialności

Jeśli coś się wali, pali – to jest to wina wszystkich wokół, tylko nie tego człowieka. Ktoś taki sprzeda cię za pięć złotych, jeśli tylko będzie mógł w ten sposób wygrać cokolwiek dla siebie – nawet drobnostkę. Oczywiście: ty o tym nie wiesz, bo ten, kto chce pozbyć się odpowiedzialności (i zwalić winę za niepowodzenie na ciebie), zawsze robi to w zaciszu gabinetu przełożonego...

Zrób tak:

Jeśli pracujesz z taką osobą, przed rozpoczęciem realizacji każdego wspólnego zadania poproś o rozmowę i szczegółowy podział obowiązków. Co kto załatwia? Kto gdzie dzwoni? Bądź twardy, domagaj się konkretów – a te konkrety spisz i wyślij mailem – z zażądaniem potwierdzenia odbioru. Kopię zachowaj.


Ludzie, którzy... ciągle się spóźniają

No naprawdę, brak ci już słów! Ty też nie mieszkasz wcale za rogiem waszego biura, ani nie sypiasz na recepcji – a mimo to udaje ci się być w firmie na czas. Tymczasem pani wieczna spóźnialska na czas nie przychodzi nigdy. Nie dość, że czekając na nią, ty tracisz cenne minuty, to niekiedy jeszcze musisz gęsto tłumaczyć się przed szefem.

Zrób tak:

Oszukuj panią spóźnialską. Nie mów jej, o której godzinie macie wyznaczone spotkanie – podawaj, że 30 minut wcześniej... Uważaj jednak, żeby się nie zorientowała w tym małym szwindlu, bo jej stosunek do zegarka stanie się jeszcze bardziej lekceważący!

 

Ludzie, którzy... nigdy nie słuchają

Udają tylko, że jest inaczej. „Słuchasz mnie?” – pytasz czasem, zniecierpliwiony. „Tak, tak. Poprawić harmonogram prac – takie były twoje ostatnie słowa”. Rzeczywiście, takie dokładnie były twoje ostatnie słowa. Ale co z tego, że twój współpracownik potrafi, jak papuga, powtórzyć jedno czy dwa zdanie z twojej wypowiedzi, jak w ogóle nie pojął jej sensu?

Zrób tak:

Tu problem polega na tym, że twój współpracownik nie chce cię słuchać. Nie chce koncentrować się na tym, co mówisz, bo uważa to widać za przewidywalne i mało istotne. Spróbuj sposobu, który wymyślił Melchior Wańkowicz – gdy czytał córkom bajki, i widział, że nie są już tak zaangażowane emocjonalnie w historię, zaczynał... ją zmieniać. W sposób fantastyczny i nieprawdopodobny. Też tak zrób. „I żeby poprawić harmonogram prac, ściągniemy tu słonia – albinosa i wpuścimy do gabinetu szefa...” – snuj swoją opowieść. „Co ty bredzisz?” – zdenerwuje się współpracownik. I odtąd będzie wiedział, że trzeba cię uważniej słuchać, bo można stracić wątek.

 

Ludzie, którzy... zawsze wiedzą lepiej

Może nawet nie tyle wiedzą lepiej, co zawsze mają na podorędziu historię (z własnego życia, rzecz jasna), która bije na głowę to, co ty przeżywasz. „To jeszcze pikuś! W siedemdziesiątym piątym to ja...” – i tu następuje przydługa opowieść.

Zrób tak:

Podaruj gadatliwemu współpracownikowi zeszyt i poproś, żeby... spisywał wszystkie swoje wspomnienia. Następnym razem, jak zacznie swoje: „To jeszcze nic, bo ja na przykład...” – przerwij szybciutko: „Mój drogi, zapisałeś to już? Wiesz, że ja jestem wzrokowcem”. Nie bój się być bezczelny. Przy gadułach nie da się inaczej!

 

Ludzie, którzy... potrafią się tylko przechwalać

Są tacy w każdej firmie. Przychodzi to to późno, ze zbolałą miną zajmuje swoje miejsce i zaczyna codzienną litanię: „Ach! Wszystko na mojej głowie. No nie wiem, nie wiem po prostu, jak się wygrzebię spod tych papierów. Niektórzy to mają dobrze. Mają tak mało pracy, że wyrabiają się do siedemnastej!” – i tu znaczące spojrzenie w twoją stronę.

Zrób tak:

Bądź dobry. Idź do tego przeciążonego obowiązkami nieszczęśnika i powiedz: „Stary, żal mi, jak na ciebie patrzę. I mam poczucie winy, serio. Wiesz, co wymyśliłem? Chodźmy razem do szefa, i powiedzmy mu, że umówiliśmy się, że ja przejmę twoje zadania, a ty – moje. Będzie sprawiedliwie, jak teraz ty będziesz mógł trochę poobijać się na moim stanowisku”. Jest więcej niż pewne, że twój kolega znajdzie pięćset jeden powodów, by uniemożliwić ci realizację tego planu.

 

Jagna Kaczanowska, psycholog