Europejski Portal Młodzieżowy
Informacje i możliwości dla młodych ludzi w całej Europie

Moja Afryka

fot. PAH
Studia za tobą. Pracujesz. Ale czujesz, że zabrnąłeś w ślepą uliczkę. Wypalenie zawodowe może dotknąć każdego. Rada? Wolontariat. Tu życie nabiera sensu.

Droga Ani do Afryki była długa. Na początku lat 90. Ania robiła karierę w banku, potem imała się różnych zajęć: pracowała w drukarni, prowadziła własne wydawnictwo, zajmowała się organizacją koncertów i imprez… Odbyła trzymiesięczną wyprawę do Meksyku, taką włóczęgę. Bo – jak sama mówi – w podróżach nie interesują jej baseny i drinki z parasolką, tylko to, jak która nacja suszy majtki na swoim podwórku. Czyli – codzienne życie tubylców.

 

Afryka to było jej marzenie od lat. Ale gdzie, jak, skąd na to wziąć pieniądze?

 

Odnaleźć sens

 

W pewnym momencie życie Ani zaczęło się sypać. Była na skraju depresji, mama namówiła ją na terapię. W jej ramach Ania miała zadania domowe: miała np. wypisać na kartce swoje marzenia, a potem – zastanowić się, czy da się je spełnić. Napisała nawet kilka zgłoszeń do polskich i zagranicznych organizacji, wysyłających wolontariuszy do Afryki, ale jakoś nikt się nie odezwał, a Polacy odpowiedzieli jej, że… wolontariusze po 30. to jakiś żart.

 

„Wtedy pomyślałam sobie: no tak, nawet na wolontariuszkę jestem za stara. Moje życie się skończyło. To było cztery lata temu. Wkrótce po zakończeniu terapii umówiłam się z kolegą w jakiejś knajpie, a on przyprowadził znajomą. I ona nagle zaczęła mówić: że ma straszny kłopot, organizuje miesięczny wolontariat w Afryce, i wykruszyła jej się jedna z uczestniczek, jak teraz znajdzie kogoś na jej miejsce?” – opowiada Ania. „Może ja pojadę?” – wypaliła. I tak właśnie się stało. Jej pierwszy projekt polegał na przygotowywaniu pracowni komputerowej w szkole w całkiem sporej wiosce. Drugi był bardziej dziki – chodziło o budowanie szkoły na środku sawanny, dla masajskich dzieci. Ania wróciła odmieniona. Znalazła sens, poczuła się znów potrzebna. Założyła własną galerię i pracownię ceramiki, zajmuje się mozaikami.

 

Twój ślad na Czarnym Lądzie

 

Wypalenie zawodowe często dotyka tych, którzy poświęcają się dla innych, których praca ma być jednocześnie rodzajem misji. Lekarzy, nauczycieli, ale też tych, pracujących w ciągłym kontakcie z drugim człowiekiem. Na przykład – w sklepie, urzędzie, dziale obsługi klienta. Takie osoby – z kwalifikacjami, doświadczeniem, znajomością języków obcych – są bardzo potrzebne, zwłaszcza przy realizacji projektów długoterminowych w krajach rozwijających się Afryki, Azji, Ameryki Południowej. Wolontariuszy poszukuje np. Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej – w trakcie projektów mają oni wspierać lokalne rolnictwo, podnosić poziom opieki medycznej, przeciwdziałać klęskom żywiołowym w Sudanie, Zambii, Palestynie, Gruzji, Tadżykistanie. Podobnie działa program GLEN – należący w skład Polskiej Akcji Humanitarnej. Młodzi ludzie wyjeżdżają w jego ramach na trzymiesięczne staże do jednego z krajów globalnego Południa. Doświadczeni wolontariusze, eksperci w swoich dziedzinach, mogą też szukać projektów w ramach prowadzonego od 2008 roku programu „Wolontariat – polska pomoc”, po powrocie do kraju mają za zadanie dzielić się swoimi doświadczeniami z młodszymi kolegami, zostają ich mentorami.

 

Gdy na środku afrykańskiej sawanny, wśród przysadzistych domków z łajna stanęła szkoła z piaskowca – Ania była naprawdę dumna. Zostawiła swój ślad na Czarnym Lądzie. To nie byle co.

Opublikowane: śr., 03/09/2014 - 11:58


Tweet Button: 

New!


Info for young people in the western balkans

Potrzebujesz pomocy lub porady ekspertów?

Mam pytanie

Inne strony