Evrópska ungmennagáttin
Upplýsingar og tækifæri fyrir ungt fólk vítt og breitt í Evrópu.

Wolontariusz mile widziany

Volunteer
© shutterstock.com - mangostock
Jedni czują potrzebę pomagania słabszym, inni liczą na zagraniczne wyjazdy łączące przyjemne z pożytecznym. Wolontariat daje dodatkowe punkty przy rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych, a przywołany w CV - zwiększa szansę na zatrudnienie.

Z badań przeprowadzonych przez Stowarzyszenie Klon-Jawor wynika, że co trzeci Polak działa społecznie, ale większość nie nazywa tego wolontariatem, bo ten kojarzy się im z pracą w hospicjum lub wspomaganiem niepełnosprawnych. Tymczasem...

 

- Wolontariat wcale nie musi polegać na umartwianiu się. Może być radosny i pomagać w rozwijaniu własnych zainteresowań - tłumaczy Dorota Setniewska ze Stowarzyszenia Klon-Jawor. - Pytajcie i szukajcie w organizacjach pozarządowych tego, co da wam satysfakcję - podpowiada społecznikom. Większość wolontarystycznych programów, finansowanych przez Unię Europejską, adresowana jest do młodych ludzi w wieku od 18 do 30 lat. Autorka artykułu sprawdziła, jak korzystają z tych pieniędzy społecznicy z województwa kujawsko-pomorskiego.

 

Wolontariat Europejski (EVS)

 

To akcja Programu Erasmus+ Młodzież (dawniej "Młodzież w działaniu"), finansowanego przez Komisję Europejską, która umożliwia wolontariuszom podjęcie pracy społecznej w krajach UE (pokrywają tylko 10 proc. kosztów podróży, resztę mają za darmo).

- Celem wolontariatu europejskiego nie jest sam wyjazd za granicę, ale przede wszystkim zorganizowane działanie na rzecz lokalnej społeczności - zaznacza Anna Klimowska z Kujawsko-Pomorskiej Komendy OHP w Toruniu, która realizuje takie projekty. - Wolontariusz nie tylko pracuje społecznie, ale również poznaje kraj, jego mieszkańców i kulturę. Dostaje wsparcie językowe, ubezpieczenie i jest pod opieką koordynatora programu - dodaje.

 

Toruński hufiec nie tylko wysyła w świat wolontariuszy, przyjmuje też tych z zagranicy. Od sierpnia gości tu Alessandro z Włoch. Jest psychologiem z wykształcenia i muzykiem z wyboru. W swoim kraju ma zespół, gra na regionalnych instrumentach, a w pracy z młodzieżą z Ochotniczego Hufca Pracy w Toruniu czuje się jak ryba w wodzie. - Chcę bliżej poznać wasz kraj i kulturę - tłumaczy swój wybór. Młodzież chętnie uczestniczy w warsztatach gastronomicznych prowadzonych przez Włocha. - Pizza margerita według przepisu Alessandro była pyszna - słyszymy w hufcu. Alessandro przygotowuje też wieczorki muzyczne dla młodzieży, gra na gitarze, śpiewa. Ostatnio opowiadał im o zwyczajach świątecznych w swoim kraju i śpiewał rodzime kolędy. Będzie w Polsce do końca maja, ale nie wszystkie wyjazdy wolontariuszy są tak długie.

 

Szymon Knitter, student etnologii, wybrał natomiast dwumiesięczną pracę społeczną w skansenie na Słowacji.

- To była świetna przygoda! - mówi. W Muzeum Wsi Kisuckiej blisko polskiej granicy Szymon spędził dwa wakacyjne miesiące. - Ja i Kasia, też wolontariuszka z Polski, otwieraliśmy muzealne obiekty, kontrolowaliśmy bilety, naprawialiśmy dachy, czyściliśmy kocioł parowej lokomotywy w skansenie - wspomina. Czuł się szczególnie użyteczny, gdy oprowadzał po muzeum i okolicy Polaków lub turystów z Zachodu, bo angielski też zna dobrze. - Uczyliśmy się słowackiego, a pracownicy muzeów zapraszali nas do swoich domów i na wycieczki. To była dla mnie, przyszłego etnologa, prawdziwa kopalnia wiedzy - podkreśla.

 

Wolontariat misyjny

 

O wolontariat w bydgoskim oddziale Salezjańskiego Stowarzyszenia Wychowania Młodzieży dopominają się młodzi ludzie z całego świata. - Interesuje ich praca z dziećmi i młodzieżą, a my tym właśnie się zajmujemy - mówi prezes ks. Artur Dylewski i zaznacza: - Jesteśmy organizacją katolicką i tego nikt nie ukrywa, ale gościliśmy również muzułmanów oraz prawosławnych i też się dogadywaliśmy, bo łączyły nas wspólne cele. Ks. Artur Dylewski odebrał w tym roku laur dla najlepszego opiekuna wolontariuszy w Bydgoszczy.

- Wolontariat polega na tym, żeby poszerzać swoje horyzonty i rozwijać pasje, a przy okazji robić coś pożytecznego - tak definiuje to zjawisko.

Wolontariusze z salezjańskiego stowarzyszenia przygotowują integracyjne imprezy dla dzieci z domów dziecka oraz oddziałów onkologicznych, wspierają swoją pracą półkolonie, a ci zagraniczni udzielają językowych korepetycji. - Wysyłamy też polskich społeczników za granicę. Jeśli kogoś pasjonuje fotografia, staramy się znaleźć mu taki wolontariat, który rozwinie jego zainteresowania - informuje ks. Dylewski. - Wolontariusz Maciek, absolwent technikum drzewnego, pracował prawie rok w chorwackim rezerwacie przyrody. - Zajmował się niedźwiadkami i był szczęśliwy - ocenia salezjanin.

 

Ośmiu Wspaniałych

 

To nazwa ogólnopolskiego samorządowego konkursu dla nastolatków, który ma promować wolontariat. - Nasi wolontariusze dwukrotnie stawali na najwyższym podium - chwali się Marlena Plebańska, która z ramienia UM Bydgoszczy zajmuje się lokalnymi organizacjami pozarządowymi. - W 2002 r. było tylko kilka kół wolontariuszy w bydgoskich szkołach, a teraz jest ich 50, a to oznacza, że ruch się rozwija.

W grudniu kapituła wybrała Bydgoskiego Wolontariusza Roku 2013 (w kategorii: młodzież). Została nim Karolina Kolman, uczennica ZSZ nr 27 w Bydgoszczy.

- Ważne jest dla mnie to, że mogłam komuś pomóc oraz uśmiech drugiej osoby i słowo „Dziękuję" - wyznaje laureatka. W grudniu jej szkolne koło uczestniczyło w zbiórce żywności i przygotowaniu paczek dla biednych rodzin. Teraz Karolina będzie pomagać przy organizacji imprez Orkiestry Świątecznej Pomocy.

- Wolontariat Caritas Diecezji Toruńskiej działa aż w 230 szkołach - mówi z dumą Anna Pławińska, diecezjalny koordynator tego ruchu. - Intensywność charytatywnej pracy w dużej mierze zależy od nauczyciela, który jest opiekunem koła - dodaje i jako wzór takiego społecznika podaje Aldonę Rzepińską z SP nr 11 w Toruniu.

 

Siła Wolontariuszy Miejskich

 

To grupa kilkudziesięciu bydgoskich wolontariuszy świadczących pomoc przy organizacji różnych imprez na rzecz miasta bądź organizacji pozarządowych. Pomagali przy sprzątaniu Doliny Śmierci i organizacji imprez na Wyspie Młyńskiej. Ich działalność jest różnie odbierana. Jedni ich chwalą, a drudzy mają wątpliwości: - Wspomagają urzędników, którzy za organizowanie imprez i konferencji dostają pieniądze, bo mają to w zakresie obowiązków. Czy to się godzi? - pada pytanie, a za nim kolejne. - Jeśli wolontariusze są na komercyjnych imprezach, na które kupuje się bilet, to jak można mówić o społecznej akcji?

 

- Miejscy wolontariusze świadczą pomoc dobrowolnie i bez gratyfikacji, ale nie bezinteresownie, bo w zamian otrzymują: cenne doświadczenia, umiejętności i znajomości, czyli kapitał, który zapewnia dobry start w przyszłość - zauważa Marlena Plebańska. Przypomina, że wolontariusze mają też za darmo szkolenia z zakresu udzielania pierwszej pomocy, bhp i komunikacji interpersonalnej, a to pomoże im w życiu zawodowym i społecznikowskich działaniach.

- Wolontariat daje dodatkowe punkty przy rekrutacji do szkoły ponadgimnazjalnej, a wykazany w CV zwiększa szansę na zatrudnienie, bo pracodawcy cenią cechy charakteryzujące społecznika, jak np. sumienność - przekonuje Plebańska. O tym, czy powinno się angażować wolontariuszy w komercyjne przedsięwzięcia, debatowano w grudniu 2013 w Senacie.

 

Tekst Grażyny Ostropolskiej ukazał się w gazecie Express Bydgoski.

Útgefið efni: Fös, 14/03/2014 - 16:14


Tweet Button: 


Info for young people in the western balkans

Vantar þig ráðgjöf sérfræðings?

Ask us!