Europejski Portal Młodzieżowy
Informacje i możliwości dla młodych ludzi w całej Europie

Drugie „YouTubowe życie”

Fot. Michael Pollak (CC BY 2.0)
Wiktoria Mudyna to 18-letnia vlogerka. Obserwuje ją ponad 40 tysięcy osób, a jej kanał właśnie obchodził pierwszą rocznicę powstania.

Wiktoria Całus: Skąd pomysł na vlog?

Wiktoria Mudyna: Oglądając inne filmy na YouTube i strasznie mi się to spodobało. Jestem osobą pewną siebie, lubię robić odmienne rzeczy, więc pomyślałam, że jest to coś, czego chcę spróbować. Decyzja o kanale zapadła od razu, jedynym problemem był brak dobrego sprzętu. Nie sposób nagrywać beznadziejnie filmy nijakiej jakości. Przed ponad rok zbierałam pieniądze na swój pierwszy aparat, który i tak nie miał odwracanego podglądu, co jest katorgą dla YouTubera. Początki nie były aż takie trudne, wydaje mi się, że podołałam zadaniu.


Ile czasu zajmuje nagrywanie filmów?

Wszystko zależy od filmu. Czasami materiał zbieram kilka dni, a czasami cały proces zajmuje dwie godziny. Ze znalezieniem tematu nie jest trudno. Mam zeszyt, w którym regularnie zapisuje pomysły. Jest ich już około siedemdziesięciu. Poruszam tematy, o których się nie mówi albo nie wiadomo, co powiedzieć. Problemy natury psychicznej to zagwozdka, która zawsze mnie interesowała. Opowiadanie o tym wszystkim w trochę „łopatologiczny” sposób daje mi wiele radości, a innym poxmaga, bo czują przez to jakieś poczucie zrozumienia. Ale nie ma na moim kanale tylko mroczności, zdarza mi się nagrać coś radosnego czy też nawet zabawnego jako odskocznia.


Twoje pierwsze filmy dotyczyły kursów rysowania. Plastyka to twoja kolejna pasja?

Miałam stronę, na której wstawiałam swoje rysunki. Nie chciałam zaczynać „od czapy”, dlatego podłączyłam kanał pod stronę, choć przyznam… Była to tylko wymówka, żeby zacząć nagrywać.


Właśnie… Twój kanał na Youtube obserwuje już 40 tys. ludzi. To dobry wynik. Sporo zyskałaś dzięki filmom związanym z nastolatkami i ich rozterkami, prawda?

Lubię nazywać to odnalezieniem swojego „YouTuberowego ja". Obiecałam sobie, że po osiągnięciu tysiąca subskrypcji zacznę serie "Kraina Czarów", która miała poruszać tematy młodzieżowe. Koniec końców nagrałam jeden, o tym, czy pieniądze dzielą ludzi na równych i równiejszych. Moim pierwszym, prawdziwym vlogiem była "Instrukcja obsługi kobiet'. Pamiętam, że powiedziałam wtedy mojemu przyjacielowi, że chciałabym nagrywać tylko takie vlogi, ale ciężko znaleźć mi temat. Dopiero potem udało mi się znaleźć "to coś".


„To coś” czyli…

Czyli temat lub po prostu jakiegoś rodzaju dziedzinę, w której jestem dobra. Znalazłam odpowiedzi na wiele pytań, umiałam je opisywać. Zawsze powtarzam, że samotność jest najgorszą rzeczą, która może spotkać człowieka. Miałam nadzieję, że moje filmy będą dawały pewnego rodzaju poczucie zrozumienia. Zawsze pisząc scenariusz staram się myśleć, co ja chciałabym usłyszeć w danej sytuacji, co by mi pomogło. Świadomość, że nie jest się jedynym na świecie jest kojąca.


Twoje filmy mają pozytywny odbiór. Zdajesz sobie sprawę, że wchodząc na YouTube z takimi vlogami pomogłaś wielu osobom?

A one - w sumie oni, bo często piszą do mnie faceci - pomogli mi. Pewnie trudno w to uwierzyć, ale mam straszne problemy z samooceną. Na początku całej przygody byłam pewna, że jestem bardzo złym człowiekiem. Kiedy ktoś pisze ci, że uratowałaś jego/jej życie, zaczynasz odzyskiwać wiarę w siebie. To daje mega motywującego kopa!


Tak jakby YouTube był dla Ciebie początkiem nowego, „lepszego” życia…

Przede wszystkim lepszej mnie, chociaż nie jestem do końca w stanie określić, na ile na to kim jestem teraz wpłynął YouTube, a na ile reszta mojego życia. Jednak, jeśli chodzi o aspekt samooceny - YouTubowi zawdzięczam najwięcej.


Oglądając twoje filmy można zauważyć pasję i wielkie zaangażowanie.

Wszyscy zawsze powtarzają, że widać, że długo się przygotowuję do filmów, że się angażuję i tak dalej... Bardzo często jest tak, że przypominam sobie, że powinnam dodać już film o 16.00 tego samego dnia, więc szybko piszę jakiś scenariusz. Mimo to nie wyobrażam sobie wielkiego planowania, więc może po prostu przychodzi mi łatwo.


W większości twoich filmów padają przykłady z życia...

Chyba bym oszalała, gdybym sama to wszystko przeżywała. Mam kilka osób, które przechodziły przez coś, co jest tematem filmu albo po prostu wczuwam się w daną sytuację. Prawda, czasami mówię na podstawie własnych doświadczeń, ale to chyba dobrze? Tak jak wspomniałam, chodzi o poczucie zrozumienia, jeśli jest to coś, co dotyczy autora filmu, to chyba jeszcze lepiej…

Rozmawiała: Wiktoria Całus

Opublikowane: pon., 05/12/2016 - 20:12


Tweet Button: 


Info for young people in the western balkans

Potrzebujesz pomocy lub porady ekspertów?

Mam pytanie