Europejski Portal Młodzieżowy
Informacje i możliwości dla młodych ludzi w całej Europie

Moje małe Chiny

Chińska i polska mentalność bardzo się różni. Oni nie narzekają nigdy, my narzekamy zawsze. Te dwa światy spotkały się dzięki projektowi edukacyjnemu, który pozwolił mi 14 dni mieszkać z dwiema chińskimi studentkami.

Spojrzała na mnie z przerażeniem. Nie zareagowałam, bo byłam zajęta słuchaniem kobiety, której słowa miałam przetłumaczyć z języka polskiego na angielski. Słuchałam opowieści o Izraelu Poznańskim i cmentarzu żydowskim w Łodzi, zastanawiając się, ile z tych słów ominę, ilu rzeczy nie powtórzę, i jak bardzo mój angielski jest niewystarczający aby przetłumaczyć obcokrajowcowi historię miasta.

 

Kiedy zwróciłam się do chińskiej studentki, próbując skrócić przydługawą historię o zakładach przemysłowych łódzkiego „króla bawełny”, jej zdezorientowanie odczytałam jako brak zrozumienia języka polskiego. Ona jednak wpatrywała się w postawiony przed nią pusty talerz, mimo iż stół zastawiony był suto wędlinami, serami, chlebem i wszystkim innym, co lodówka gospodarzy posiadała. Na polską gościnność zawsze można liczyć. W międzyczasie na mnie spadały gromy pytań: „dlaczego nic nie je? Nie smakuje? Proszę jej powiedzieć, żeby się częstowała!” Problem rozwiązał się, kiedy szepnęła mi na ucho wskazując na nóż i widelec: „Kasia! Jak mam tego użyć?” Wiedziałam już, że czekają mnie ciekawe dwa tygodnie.

 

Krótki język

Najpierw mieszkałam z dwudziestoletnią studentką księgowości, Joy, a właściwie Zhang Yuan, której pełne imię okazało się być niemożliwe do wymówienia przez pierwsze trzy dni. Inaczej niż w Polsce, u nich podaje się najpierw nazwisko, a dopiero później imię. Chińczycy w szkole podstawowej, gdy zaczynają uczyć się języka angielskiego, wybierają sobie także angielski imię, albo zostaje im wybrane przez nauczycielkę. W duchu dziękowałam za ten zwyczaj, który ułatwił zwracanie się do mojej nowej współlokatorki. Yuan w szkole podstawowej została Joy, co tłumacząc na polski znaczy „radość”. Według jej nauczycielki angielskiego pasowało do niej idealnie. Wiecznie uśmiechnięta, radosna, choć bardzo nieśmiała.

 

Joy i ośmiu innych studentów z krajów pozaeuropejskich przyjechała na sześć tygodni do Polski, aby prowadzić warsztaty w szkołach gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych, w ramach działalności wolontaryjnej w międzynarodowej organizacji AIESEC. Chińskie studentki prowadziły warsztaty po angielsku, przedstawiając najważniejsze informacje o swoim kraju, ucząc chińskich zwrotów, posługiwania się pałeczkami, pokazując zdjęcia. Wybrały Polskę z polecenia, wielu chińskich studentów przyjeżdża do Polski na wolontariat.

 

Na językach

Pismo chińskie składa się z około pięćdziesięciu tysięcy znaków, co skutecznie ostudziło mój entuzjazm związany z nauką języka nowej współlokatorki. Ograniczyłam się do własnego imienia, powitania, podziękowania i niezbędnego przy towarzyskich spotkaniach - „na zdrowie’.

Joy zetknęła się z językiem angielskim w szkole podstawowej, podobnie jak inne chińskie dzieci, i uczy się go do tej pory. Jest to znacznie trudniejsze, ponieważ nauka rozpoczyna się od poznania alfabetu, liter, które dla nas, Polaków, są znajome i normalne. Mimo wytrwałości i wielu lat nauki, Chińczycy nigdy nie będą w stanie mówić po angielsku tak jak przedstawiciele innych nacji. Z prostego i niezależnego od nikogo powodu - mają krótsze języki i niektórych słów, zwłaszcza tych, które zawierają „r”, nigdy poprawnie nie wymówią.

 

Not made in China

Angielskie imię mojej drugiej chińskiej współlokatorki brzmiało „Eagle”, co po polsku znaczy orzeł. Dostojny, nieosiągalny, groźny – to imię zdecydowanie nie pasowało do serdecznej i uroczej dwudziestojednoletniej studentki informatyki. Jej chińskie imię Tong Xin („serce dziecka”) charakteryzuje ją znacznie bardziej. Ufna, ciesząca się każdą chwilą dziewczyna o złotym sercu. Gotowała tak pikantnie, że w całej kuchni trudno było złapać oddech. Zawsze gotowa do pomocy, zachwycająca się wszystkim dookoła, powtarzająca wciąż, że Polacy są piękni i mili.

 

Zaskakiwało mnie wszystko. To, że w Chinach zakazane jest używanie portali społecznościowych, bez których Polacy nie wyobrażają sobie życia. Chińczycy mają inne, swoje strony niedostępne dla świata zewnętrznego. Nie mogą używać Google, za to mają swój odpowiednik Facebooka i YouTube’a. Zaskakiwało mnie to, że piją ciepłą wodę, a wszystko jedzą pałeczkami. To, że ich szkolne życie jest zaplanowane od wczesnych godzin do samego wieczora,  ich czas wolny ograniczony do minimum, a oni nie narzekają i cieszą się życiem.

Chińczycy w liceum spędzają w szkole 7 dni w tygodniu, a weekend zaczynają od niedzielnego południa. W szkole siedzą zawsze na tym samym, wyznaczonym miejscu, nie zmieniają pomieszczenia, nie przenoszą się do innych klas, a w przerwach, w których ich polscy rówieśnicy szaleńczo biegają po korytarzach, siedzą na krześle i odrabiają lekcje.

 

Największe zaskoczenie jednak pojawiło się kiedy znalazłyśmy się w restauracji o wymownej nazwie „Moje małe Chiny”. Przed wejściem opowiadałam im z entuzjazmem jak popularne w Polsce są chińskie ciasteczka z wróżbą. Patrzyły na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy, pomyślałam więc, że pewnie nie zrozumiały nic z mojego zawiłego tłumaczenia. Zwłaszcza, że mój angielski nie pozwolił mi powiedzieć im, że w środku mają wróżbę, a nie kawałek papieru. Kiedy weszłyśmy do środka, szybko pobiegłam kupić chińskie ciasteczko z wróżbą. Wtedy okazało się, że jednak nie jest aż takie chińskie. Moje współlokatorki patrzyły na mnie ze zdziwieniem, kiwając przecząco głowami - nigdy czegoś takiego nie widziały. 

 

Joy i Eagle nauczyły mnie i wszystkich, z którymi zetknęły się podczas swojego pobytu w Polsce, wielu rzeczy. Oprócz pisania polskich imion najprawdziwszymi chińskimi znakami, przez małą próbę chińskiej kaligrafii, po najważniejsze i najcenniejsze - okazywania radości. Prosty przekaz z odległych, choć teraz bardzo bliskich mojemu sercu, Chin.

 

Katarzyna Żądło

Opublikowane: wt., 01/03/2016 - 12:24


Tweet Button: 


Info for young people in the western balkans

Potrzebujesz pomocy lub porady ekspertów?

Mam pytanie