Europejski Portal Młodzieżowy

Informacje i możliwości dla młodych ludzi w całej Europie


Jeżdżę więc jestem

Wybór, jakiego dokonałem, decydując się w 2006 roku na półroczny wolontariat w Kolding (Dania), był prawdopodobnie jednym z najważniejszych momentów ostatniej dekady mojego życia - mówi Michał Łuczun, wolontariusz EVS

Z własnego doświadczenia wiem, że w świadomości wielu moich rówieśników wolontariat EVS jest ciągle czymś tak odległym jak Sahara, dlatego być może moja historia będzie w stanie choć trochę pobudzić wyobraźnię osób, które pierwszy spotykają się z tym tematem.

 

Z perspektywy upływającego czasu widzę, ile zupełnie nowych możliwości dał mi udział w dawnym programie Młodzież. Jednak wydaje mi się, że lata temu nie byłem w pełni świadomy tego, jak dobrym pomysłem na życie jest udział w tego typu inicjatywie. Po skończonym projekcie, który był jedynie w części związany z „budowaniem”, osiedliłem się w Danii, zaczynając najpierw od kilkumiesięcznego pobytu w duńskiej szkole z internatem. Nieco później, dzięki zadowalającej znajomości języka duńskiego, zacząłem pracę w branży budowlanej, którą po upływie prawie pełnego roku zamieniłem na studia na kopenhaskiej uczelni technicznej. Było to w głównej mierze możliwe dzięki przyznaniu stypendium rządu duńskiego, jakie otrzymałem w 2007 roku m.in. za okres pracy wolontariackiej podczas EVS.

 

Od ponad dwóch i pół roku studiuję dziennie na kierunku przypominającym polskie budownictwo w niewielkim stopniu połączone z architekturą, a moje studia ze względu na umiejętności językowe często wzbogacała praca dla lokalnych firm budowlanych współpracujących z polskimi podwykonawcami. Przyjeżdżając do Danii w 2006 roku nie umiałem powiedzieć pojedynczego słowa w języku duńskim, a wolontariat EVS zaoferował mi wówczas niezbędny czas na naukę oraz kurs językowy, dzięki któremu dziś obecnie mam możliwość swobodnego życia w Kopenhadze. Dziś widzę wyraźnie, że nauka tego języka była strzałem w dziesiątkę, lecz gdy wyjeżdżałem na EVS dzień po moim ostatnim egzaminie maturalnym, nie miałem pojęcia o konkretnych możliwościach, jakie tak naprawdę stwarza. Wiem dobrze, że bez pobytu na wolontariacie EVS w 2006 roku nie znalazłbym w sobie wystarczająco dużo odwagi na przyjazd do zupełnie obcego kraju. Dlatego czuję, że mojeżycie zostało w pewien sposób pozytywnie zmienione przez wolontariat i jego zalety. Odwaga, o której wspomniałem wcześniej, pozwoliła mi na szersze otwarcie oczu na otaczający świat i dzięki temu wyjechałem w 2009 roku na półroczną wymianę studencką na jeden z uniwersytetów w Edynburgu. Wymiana następnie przyczyniła się do zorganizowania stażu, który pomimo tego, że będzie częścią moich duńskich studiów, odbędzie się w Szkocji z dofinansowaniem z programu Erasmus.

 

O Erasmusie, jak również i o wolontariacie EVS, dowiedziałem się lata temu z kolorowych broszurek FRSE, ale pomimo znajomości ogólnego zarysu tych programów nigdy bym nie pomyślał, że będę w takim stopniu korzystał w moim życiu z tego typu możliwości. Nie znałem osobiście nikogo, kto zrobił to wcześniej, a jednak za namową przychylnych mi ludzi zdecydowałem się skorzystać z programu.

 

Gdybym mógł zmienić coś w wyborach, których dokonałem, to prawdopodobnie nic bym nie zmienił, widząc jak wzbogacają dziś one nie tylko moje studia, ale również pracę, którą wykonuję. Umiejętności zdobyte w trakcie Wolontariatu Europejskiego były zalążkiem do rozwoju kolejnych cennych doświadczeń, których pozytywne skutki będę odczuwał przez lata.

 

Michał Łuczun, wolontariusz