Navigation path

Left navigation

Additional tools

Komisja Europejska

[Wersja wygłoszona jest obowiązująca]

José Manuel Durão Barroso

Przewodniczący Komisji Europejskiej

Pożegnalne przemówienie przewodniczącego Barroso

Sesja plenarna Parlamentu Europejskiego

Strasburg, 21 października 2014 r.

Panie Przewodniczący, Panie Posłanki i Panowie Posłowie!

Przede wszystkim pragnę podziękować Państwu za zaproszenie i stworzenie mi ostatniej możliwości wygłoszenia przemówienia na forum Parlamentu Europejskiego. Oto dobiega końca moja druga kadencja jako przewodniczącego Komisji Europejskiej i jestem bardzo szczęśliwy, że wspólnie z moimi kolegami mogę być tu z Państwem i przedstawić nasz bilans. Ponieważ jest to już druga Komisja pod moim przewodnictwem – uważam, że mogę także odnieść się do ostatnich dziesięciu lat.

Chciałbym podzielić się z Państwem swoimi odczuciami, emocjami i refleksjami na temat sposobu, w jaki Unia Europejska zareagowała na wyzwanie tych bardzo trudnych czasów, oraz wskazać, co stanowi – moim zdaniem – najważniejsze wyzwania na przyszłość.

Myślę, że zgodzą się Państwo ze mną, iż były to wyjątkowe i trudne czasy. Dziesięć lat kryzysu oraz reagowania Unii Europejskiej na ten kryzys. Nie tylko kryzys finansowy i kryzys zadłużeniowy – nie zapominajmy, że na początku mojej pierwszej kadencji mieliśmy kryzys konstytucyjny po odrzuceniu w referendach przez dwóch członków założycieli Unii Europejskiej Traktatu Konstytucyjnego. Mieliśmy zatem kryzys konstytucyjny, mieliśmy kryzys zadłużeniowy i finansowy, a obecnie mamy najbardziej dotkliwy kryzys geopolityczny, który jest wynikiem konfliktu pomiędzy Rosją a Ukrainą.

Kryzys konstytucyjny, z którym mieliśmy do czynienia, został faktycznie rozwiązany za pomocą lizbońskiego traktatu konstytucyjnego. Faktem jest, że w tamtym czasie wiele osób twierdziło, że znalezienie nowych ram instytucjonalnych dla Unii Europejskiej będzie niemożliwe. I rzeczywiście, były chwile zagubienia i wątpliwości. Zasadniczo jednak zdołaliśmy zachować większość dorobku prawnego Unii Europejskiej, w tym większość nowych elementów lizbońskiego traktatu konstytucyjnego, który został ratyfikowany przez wszystkie państwa członkowskie, w tym także te, które obecnie wydają się zapominać, że ratyfikowały traktat lizboński.

W mniej odległej przeszłości – wspominam o tym w tym miejscu, ponieważ nauczyłem się zostawiać kwestie gospodarcze na koniec, gdyż nadal nam towarzyszą – pojawiło się bardzo poważne wyzwanie i zagrożenie dla stabilności w Europie, wynikające z niedopuszczalnego zachowania Rosji wobec Ukrainy. I zajęliśmy pryncypialne stanowisko. Zaoferowaliśmy Ukrainie układ o stowarzyszeniu i umowę o wolnym handlu i cieszę się, że – mimo wszystkich trudności – Ukraina podpisała i ratyfikowała układ o stowarzyszeniu. Pragnę także pogratulować Parlamentowi, bo tego samego dnia i o tej samej godzinie, gdy parlament na Ukrainie dokonywał ratyfikacji niniejszej umowy, Państwo również ją ratyfikowali, pokazując, że dajecie nadzieję Ukrainie na miejsce w rodzinie narodów europejskich.

W chwili gdy do Państwa przemawiam, kryzys ten nie został jeszcze rozwiązany – o tym wiemy. Myślę jednak, że możemy być dumni z tego, iż staliśmy po stronie pryncypiów, że jak najbardziej jednoznacznie potępiliśmy działania Rosji, i że w rzeczywistości układ o stowarzyszeniu został ratyfikowany nie tylko z Ukrainą, lecz także z Gruzją i Mołdawią, ponieważ uważam, że mamy obowiązek wobec tych państw, które spoglądają na Europę z energią i nadzieją na dzielenie z nami wspólnej przyszłości i ponieważ pragną podzielać nasze wartości.

W chwili obecnej mediacje wciąż trwają i dzisiaj odbywa się spotkanie przedstawicieli rządów Rosji i Ukrainy w sprawie energii, w którym Komisja uczestniczy w roli mediatora. Możliwe jest zatem osiągnięcie rozwiązania politycznego w drodze negocjacji. Staramy się nad nim pracować. W interesie wszystkich stron leży uzyskanie porozumienia politycznego, ale porozumienia politycznego zgodnego z zasadami prawa międzynarodowego; porozumienia politycznego z poszanowaniem prawa kraju, który jest naszym sąsiadem, do decydowania o własnej przyszłości i porozumienia politycznego respektującego suwerenność, niezależność tego kraju. Powinniśmy być zatem dumni z tego, co robimy w tym bardzo trudnym kryzysie geopolitycznym.

Mieliśmy także kryzys finansowy i kryzys zadłużeniowy. Kryzys nie zrodził się w Europie, jednak faktem jest, że ponieważ nie byliśmy przygotowani, bo nie było jeszcze w strefie euro stosownych instrumentów, dotknął on nas bardzo mocno – nie tylko pod względem finansowym, ale także w ujęciu gospodarczym, społecznym i politycznym. Uważam, że był to prawdopodobnie największy kryzys od początku procesu integracji europejskiej w latach 50. ubiegłego wieku. Spójrzmy teraz na ten stan rzeczy w odpowiedniej perspektywie.

Panie Posłanki i Panowie Posłowie!

Przypomnijmy sobie, jaka była przeważająca opinia większości analityków w mediach zajmujących się gospodarką i finansami, a nawet w wielu krajach w Europie i poza nią, na temat możliwego scenariusza przyszłych wydarzeń. Wszyscy przepowiadali „Grexit”, wyjście Grecji ze strefy euro, a wyjście Grecji ze strefy euro pociągnęłoby za sobą z pewnością natychmiast reakcję łańcuchową w innych krajach, wywołało efekt domina, który faktycznie dał się już odczuć w takich krajach jak Irlandia i Portugalia. Ale nie zapominajmy, że Hiszpania także była pod bardzo silną presją, podobnie jak Włochy. Stanęliśmy na krawędzi przepaści. Pamiętam dobrze, co się wydarzyło w toku dyskusji przy okazji posiedzenia grupy G-20 w Cannes w 2011 r.; dobrze pamiętam, że analitycy zapowiadali niemal jednomyślnie „Grexit”, a co najmniej połowa z nich przewidywała załamanie się euro. A co się stało? Nie tylko nie doszło do żadnego wyjścia ze strefy euro, ale powitamy w niej wkrótce 19. państwo członkowskie. Litwa dołączy do nas 1 stycznia 2015 r. Nie tylko Grecja nie opuściła strefy euro, ale strefa ta została rozszerzona, i Unia Europejska także się rozszerzyła. Jest to element, który został w dużej mierze niedoszacowany w naszej analizie.

Pamiętają Państwo, że w 2004 r., gdy miałem przyjemność i zaszczyt obejmować przewodnictwo Komisji Europejskiej, była nas piętnastka? Obecnie Unia Europejska liczy 28 państw. Zatem liczba państw członkowskich prawie się podwoiła w czasie trwania kryzysu. Czy istnieje lepszy dowód na odporność i zdolności adaptacyjne Unii? Fakt, że Unia Europejska zdołała podczas kryzysu pozostać zjednoczona i otwarta potwierdza moim zdaniem jej nadzwyczajną odporność i siłę i nie wolno tego nie doceniać.

Wiem, że w oczach niektórych wydarzenia te nie mają wielkiego znaczenia. W pewnym sensie idealizują oni przeszłość, być może marzą o Europie zamkniętej. Sądzą, że Europa była lepsza, gdy połowa jej terytorium pozostawała pod władzą totalitarnego komunizmu. Ja tak nie uważam. Uważam, że dzisiejsza Europa jest lepsza niż w czasach, gdy jej połowa była w okowach komunizmu. Uważam, że fakt, iż Unia Europejska była podczas całego tego kryzysu zdolna do otwarcia, konsolidacji i zjednoczenia na skalę kontynentalną niemal całej Europy wokół wartości pokoju, wolności i sprawiedliwości, jest czymś wspaniałym i zasługującym na upamiętnienie. Nie powinniśmy się tego wstydzić, jak niektórzy prawdopodobnie byliby skłonni czynić.

Tak, myślę, że jest to również powód do radości. Ci z Państwa, którzy śledzili wówczas te sprawy zapewne pamiętają, że wielu prorokowało, iż Komisja Europejska złożona z 25 lub 27 lub 28 członków nie będzie zdolna do funkcjonowania, że grozi to paraliżem Unii Europejskiej. Faktem jest, że Unia Europejska nie została sparaliżowana w wyniku rozszerzenia. Faktem jest, że mogę się dziś podzielić z Państwem refleksją, iż czasami trudniej było uzyskać porozumienie w gronie niektórych państw założycielskich Unii niż wszystkich 28 państw Europy.

Myślę zatem, że z tego także powinniśmy być dumni; zbiorowo, jako że Unia Europejska była w stanie pozostać zjednoczona i otwarta w czasie kryzysu. I kiedy mówię: otwarta, mam na myśli otwarcie we wszystkich kierunkach, w tym otwartą postawę wobec świata. Na przykład kiedy wyrażaliśmy swoje wsparcie dla wychodzącego naprzeciw wyzwaniom przyszłości programu dotyczącego klimatu po niepowodzeniu rundy rozwojowej z Dauhy i negocjacji w ramach dauhańskiej rundy handlowej. Obecnie przewodzimy wysiłkom w tym kierunku, ponieważ wierzę, że handel może być jednym z najskuteczniejszych sposobów wspierania wzrostu gospodarczego na świecie i w Unii Europejskiej. Lub w momencie gdy udaliśmy się do ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, i – ponieważ jest to inicjatywa Unii Europejskiej – zaprosiliśmy go i przekonali do zorganizowania pierwszego posiedzenia grupy G-20 na szczeblu szefów państw lub rządów, gdyż w ten sposób można było osiągnąć globalne podejście oparte na współpracy i uniknąć powrotu do paskudnego, złośliwego protekcjonizmu. Posłużenie się nim jako narzędziem mogłoby stanowić pokusę w czasach kryzysu. Zdołaliśmy więc nie tylko utrzymać Europę zjednoczoną, a w rzeczywistości powiększającą się o nowe państwa członkowskie, ale także otwartą na resztę świata.

Czy jesteśmy jednak obecnie silniejsi, czy słabsi? Wiem, że osoby najbardziej krytycznie nastawione twierdzą, że jesteśmy słabsi. Ale czy tak jest naprawdę?

Przecież w momencie wybuchu kryzysu praktycznie nie dysponowaliśmy instrumentami reagowania. Jak stwierdzono w tym czasie, mieliśmy do czynienia z bezprecedensowym kryzysem. A przecież nie dysponowaliśmy żadnymi mechanizmami, na przykład służącymi do wsparcia krajów, które stanęły w obliczu bezpośredniego zagrożenia niewywiązywaniem się ze swych zobowiązań. Podjęto wiele działań. Działając wspólnie: Komisja i państwa członkowskie, zawsze przy silnym poparciu Parlamentu, stworzyliśmy nowy system zarządzania. Mamy dziś w porównaniu z poprzednim zdecydowanie wzmocniony system zarządzania, który zawiera również wyjątkowe uprawnienia organów wspólnotowych, i musimy zrobić wszystko, aby zachować metodę wspólnotową jako centrum naszej integracji. Na przykład Komisja ma obecnie większe uprawnienia w zakresie zarządzania w strefie euro niż przed kryzysem. Europejski Bank Centralny ma obecnie możliwość sprawowania bezpośredniego nadzoru nad bankami w Europie. Przed kryzysem trudno to było sobie wręcz wyobrazić. I pamiętam nasze dyskusje na temat unii bankowej. Pamiętam, że gdy udzieliłem wywiadu, mówiąc, że potrzebujemy unii bankowej, rozdzwoniły się telefony z różnych stolic z pytaniem: „Dlaczego mówi Pan o unii bankowej? Nie ma o tym mowy w traktatach”. I udzieliłem odpowiedzi: „Tak nie ma o tym mowy w traktatach, lecz unia bankowa jest nam potrzebna, jeżeli chcemy spełnić cel traktatów, a mianowicie osiągnąć stabilność i wzrost”. I dzisiaj mamy unię bankową.

Panie Posłanki, Panowie Posłowie!

Jeśli spojrzymy na sprawy z odpowiedniej perspektywy i pomyślimy o tym, gdzie byliśmy dziesięć lat temu i gdzie jesteśmy teraz, możemy powiedzieć, w pełni odpowiedzialnie oraz przy całkowitym poszanowaniu prawdy, że obecnie Unia Europejska, przynajmniej w strefie euro, jest bardziej zintegrowana i dysponuje wzmocnionymi kompetencjami. Mamy obecnie, dzięki metodzie wspólnotowej, więcej sposobów zwalczania kryzysu, w szczególności w strefie euro. Nie tylko w systemie zarządzania w unii bankowej, ale także w przepisach dotyczących stabilności finansowej, regulacji finansowych i nadzoru finansowego.

Przedłożyliśmy około 40 nowych aktów prawnych i wszystkie zostały przyjęte przez Parlament Europejski. I po raz kolejny chciałbym Państwu podziękować, gdyż niemal we wszystkich tych debatach Parlament Europejski i Komisja Europejska stały po tej samej stronie barykady i opowiadały się za bardziej ambitnymi celami dla Europy. Tak więc dzisiaj mogę powiedzieć, że jesteśmy silniejsi, ponieważ mamy bardziej zintegrowany system zarządzania, ponieważ mamy przepisy prawne dotyczące przeciwdziałania nadużyciom na rynkach finansowych, ponieważ mamy znacznie jaśniejszy system nadzoru i regulacji. Myślę zatem, że jesteśmy obecnie lepiej niż kiedyś przygotowani do stawienia czoła kryzysowi, a kryzysy podobne do tych, z którymi się zmagaliśmy, nie powinny pojawiać się w przyszłości.

Oczywiście można powiedzieć, że nadal istnieją liczne trudności. Tak, i zamierzam za chwilę powiedzieć kilka słów na ten właśnie temat w odniesieniu do perspektyw wzrostu, ale proszę nie zapomnieć o tym, w jakim punkcie się znajdowaliśmy. Byliśmy bardzo blisko niewykonywania zobowiązań, lub – używając mniej uprzejmego słowa – upadłości niektórych państw członkowskich. A teraz spójrzcie, gdzie się obecnie znajdujemy. W gronie państw, które musiały zwrócić się o wprowadzenie programów dostosowawczych, Portugalia i Irlandia z powodzeniem zakończyły ich realizację. Irlandia jest obecnie jednym z najszybciej rozwijających się krajów w Europie. W gruncie rzeczy wszystkie inne państwa, które były bezpośrednio zagrożone upadłością, są obecnie w o wiele bardziej stabilnej kondycji. Hiszpania, która zwróciła się o program na rzecz banków, również osiągnęła poprawę. W rzeczywistości jedynie dwa państwa spośród tych wszystkich – nie powinniśmy bowiem zapominać o krajach Europy Środkowej i Wschodniej, które również wdrażały programy dostosowawcze, nawet jeśli nie są jeszcze w strefie euro – zatem: tylko dwa kraje nadal te programy realizują.

Obecnie średni deficyt w strefie euro wynosi 2,5 proc. Jest to o wiele mniej niż w Stanach Zjednoczonych bądź w Japonii. Tak więc w kategoriach stabilności jesteśmy o wiele skuteczniejsi niż dotychczas. Dodam, że strefa euro ma nadwyżkę handlową. Unia Europejska ogólnie będzie obecnie miała nadwyżkę towarów i usług, a także – po raz pierwszy od wielu lat – nadwyżki w rolnictwie.

Mówię o tym, gdyż bardzo często pojawia się opinia, że w niektórych sektorach polityki przegrywamy z globalizacją. Tak nie jest. Niektóre kraje Unii rzeczywiście nie odnoszą zwycięstwa w tej walce, ale ogólnie możemy stwierdzić, że Europa wygrywa w globalnej walce w zakresie konkurencji, zwłaszcza w obszarze handlu i inwestycji.

Ale oczywiście wzrost jest nadal nieznaczny. Uważam, że zasadniczo nie możemy powiedzieć, iż kryzys został całkowicie pokonany, ponieważ utrzymują się zagrożenia, ale z walki o stabilność wyszliśmy zwycięsko. Obecnie nikt na świecie w dobrej wierze nie zaryzykuje tezy o upadku euro. Euro okazało się walutą bardzo dobrą, wiarygodną i stabilną. Prawda jest taka, że nasz wzrost gospodarczy jest nadal słaby i znacznie poniżej oczekiwań.

A zatem co możemy zrobić dla zapewnienia wzrostu gospodarczego? To jest kluczowe pytanie. I będę musiał w tym miejscu ponownie coś przypomnieć. Zdaję sobie dobrze sprawę z tego, że bardzo często politykę Unii Europejskiej, a szczególnie politykę Komisji Europejskiej przedstawia się jako ukierunkowaną wyłącznie na oszczędności. Jest to moim zdaniem obraz zniekształcony.

Nieustannie wzywaliśmy do co najmniej trzech ważnych działań — z pewnością do konsolidacji budżetowej, przede wszystkim w państwach, które znajdują się pod presją ze strony rynków. Świadczyłoby to o całkowitym braku odpowiedzialności, gdyby państwa te nie skupiły się na realizacji programu dyscypliny budżetowej w celu naprawy swoich finansów publicznych, ale zawsze podkreślaliśmy z równą determinacją, nawet jeśli niektórzy nie chcieli tego słyszeć, że konieczne jest przeprowadzenie reform strukturalnych i zwiększenie konkurencyjności. Nie da się bowiem ukryć, że nawet przed kryzysem nie udawało nam się wykorzystać pełnego potencjału w zakresie wzrostu, do czego dołączył się poważny problem braku konkurencyjności w niektórych państwach członkowskich. Dlatego też potrzebowaliśmy bardziej ambitnych reform strukturalnych.

Opowiadaliśmy się jednak również za inwestycjami. Zawsze twierdziłem, że potrzebujemy więcej inwestycji, publicznych i prywatnych. Inwestycje prywatne będą się zwiększać, jeśli uda nam się wykazać, że nasze gospodarki są konkurencyjne, co zachęci podmioty prywatne do inwestowania. Z zadowoleniem obserwuję, że większości naszych państw, wprawdzie w różnym tempie, ale przeprowadzane są ambitne reformy strukturalne, które przed kryzysem uznano by za całkowicie niemożliwe.

Tak naprawdę jeżeli odważymy się na szczerą analizę, to podczas kryzysu finansowego najbardziej ucierpiały właśnie te państwa, które przegrywały pod względem konkurencyjności kosztowej przed kryzysem. A obecnie reformy przeprowadzone w Hiszpanii, Irlandii, Portugalii czy Grecji są imponujące.

Obok konsolidacji politycznej i reform strukturalnych zawsze zwracaliśmy uwagę na potrzebę zwiększenia inwestycji. Inwestycji zarówno prywatnych, jak i publicznych. Na pewno pamiętają Państwo debatę nad wieloletnimi ramami finansowymi. Niewątpliwie pamięta ją przewodniczący Martin Schultz. Uczestniczyliśmy razem w wielu posiedzeniach, apelując do państw członkowskich o większe wysiłki w zakresie inwestycji, a najważniejszym instrumentem na rzecz inwestycji, jakim dysponujemy na szczeblu europejskim, są wieloletnie ramy finansowe, z budżetem wynoszącym bilion euro.

Zatem jeśli nie dokonano bardziej ambitnych inwestycji, to nie z powodu braku ambicji ze strony Komisji czy Parlamentu. Przyczyną był sprzeciw kilku rządów. Taka jest rzeczywistość. Popieramy wysoki poziom inwestycji, inwestycje ukierunkowane na wzrost gospodarczy. Nie tylko poprzez wieloletnie ramy finansowe. Proszę przypomnieć sobie propozycje, jakie przedstawiałem tutaj Państwu w orędziach o stanie Unii. Podwyższenie kapitału EBI, co do którego w końcu osiągnięto porozumienie. Obligacje projektowe, które zostały zaakceptowane przez państwa członkowskie, lecz jedynie jako etap pilotażowy. Instrument, jaki stworzyliśmy na rzecz MŚP, obejmujący pożyczki ze środków EBI i środki z funduszy strukturalnych, z naszego budżetu. Niestety tylko dwa państwa były gotowe pójść w tym kierunku.

Lub, na przykład, zaproponowany przez nas program na rzecz młodzieży „Gwarancja dla młodzieży”, na którego realizację państwa członkowskie wyraziły zgodę. Jednak w przypadku niedawnej Inicjatywy na rzecz zatrudnienia ludzi młodych, tylko dwa państwa zadeklarowały wprowadzenie specjalnego programu na rzecz zatrudnienia osób w młodym wieku.

Drogie Koleżanki, Drodzy Koledzy, postawmy sprawę jasno: jesteśmy za inwestycjami. Mam nadzieję, że nowej Komisji oraz mojemu przyjacielowi i koledze Jeanowi-Claude'owi Junckerowi uda się uzyskać poparcie państw członkowskich dla bardziej ambitnego programu inwestycyjnego na nadchodzące lata, i tego im z całego serca życzę. Wierzę, że teraz jest to możliwe, że świadomość znaczenia tej kwestii jest już dostatecznie duża. Ale podkreślę jeszcze raz, jest to część kompleksowej strategii, która obejmuje konsolidację budżetową, reformy strukturalne i inwestycje oraz, oczywiście, wszystkie działania podejmowane przez nas w zakresie unii bankowej i rozporządzenia finansowego na rzecz stabilności.

A kładę na to szczególny nacisk, ponieważ uważam, że byłoby błędem, gdybyśmy teraz, po tym wszystkim, czego dokonaliśmy, poddali się, przestali wykazywać determinację, porzucili drogę reform strukturalnych. Myślę, że wykonaliśmy część zadania, zapewniając w dużym stopniu stabilność oraz wzrost, nawet jeśli jest on wolniejszy, niż byśmy tego chcieli. Teraz jednak potrzebna jest nam determinacja w doprowadzaniu procesu reform do końca, aby osiągnąć zrównoważony wzrost gospodarczy, a więc nie wzrost uzyskany poprzez zadłużenie, nadmierne zadłużenie sektora publicznego i prywatnego – taki wzrost jest sztuczny, fikcyjny i prędzej czy później musielibyśmy za niego zapłacić – lecz właśnie wzrost zrównoważony, który moim zdaniem jest możliwy, jeżeli dalej będziemy odważnie podążać ścieżką reform i zwiększania skuteczności zarządzania w Unii Europejskiej.

Mam dziś zbyt mało czasu, by wymienić wszystkie pozostałe strategie opracowywane na przestrzeni lat. Ale chciałbym wspomnieć o jednej lub dwóch, ponieważ uważam, że znajdują się one obecnie na decydującym etapie i mają duże znaczenie.

Jestem bardzo dumny z tego, że to właśnie Komisja, którą kierowałem podczas mojego pierwszego mandatu, przedstawiła w 2007 r. najbardziej ambitny na świecie program na rzecz ochrony klimatu. I wciąż utrzymujemy się w światowej czołówce, jeśli chodzi o program dotyczący klimatu.

Co więcej, udało nam się połączyć program dotyczący klimatu z programem dotyczącym bezpieczeństwa energetycznego, a mówię o tym dlatego, że w tym tygodniu odbędzie się w Brukseli ważna debata na ten temat na szczeblu szefów państw i rządów, i mam nadzieję, że Unia Europejska utrzyma swą wiodącą rolę, oczywiście nie działając w odosobnieniu, ale wspólnie z innymi, ponieważ wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za naszą planetę. Fakt, że Unia Europejska poczyniła najbardziej znaczące i śmiałe kroki w przeciwdziałaniu zmianie klimatu, jest bez wątpienia jednym z istotnych osiągnięć ostatnich lat.

Innym osiągnięciem, z którego możemy być dumni, jest to, że — mimo wszelkich ograniczeń spowodowanych naszą sytuacją finansową — udało się wygospodarować w wieloletnich ramach finansowych o 30 % więcej środków na finansowanie programu „Horyzont 2020” na rzecz badań naukowych i technologii. Sądzę, że stanowi to dla nas doskonałą okazję, by zintensyfikować działania w tym obszarze, jak również w dziedzinie kultury, w ramach programu „Kreatywna Europa”.

Faktem jest, że w niektórych obszarach, pomimo kryzysu finansowego i gospodarczego, możliwe było zwiększenie inwestycji na szczeblu europejskim.

Jestem również bardzo dumny z tego, że pomimo presji, pod jaką znalazły się nasze budżety, udawało nam się zawsze zapewnić pomoc rozwojową i wsparcie na rzecz polityki sąsiedztwa.

Za każdym razem gdy dochodziło do tragicznych wydarzeń na świecie — od tsunami w Indonezji po niedawny kryzys związany z wirusem Ebola, od problemu uchodźców syryjskich po sytuację w Darfurze — zawsze byliśmy gotowi nieść pomoc, i to jako jedni z pierwszych. Myślę, że my, Europejczycy, powinnyśmy być również dumni z tego, że jesteśmy wciąż, my i nasze państwa członkowskie, najważniejszym darczyńcą na świecie w zakresie pomocy rozwojowej. Wynika to w dużej mierze z naszego systemu wartości i cieszę się bardzo, że pomimo kryzysu nie zaprzestaliśmy wypełniania naszych zobowiązań w zakresie współpracy na rzecz rozwoju.

Już wcześniej poruszyłem kwestię handlu. Moim zdaniem bardzo ważne jest utrzymanie ambitnych celów programu w dziedzinie handlu, dążenie do Europy otwartej, ale na zasadach wolnego i sprawiedliwego handlu. A Komisja zawarła rekordową liczbę umów, między innymi z Koreą Południową, Singapurem, Ameryką Środkową — pierwszym regionem, z którym podpisano umowę, Peru, Ekwadorem, niedawno z Kanadą, z Afryką Zachodnią, Afryką Wschodnią i Afryką Południową. Mógłbym wymienić jeszcze kilka innych, w przypadku których negocjacje są jeszcze w toku, takich jak Japonia, Stany Zjednoczone, jak również Chiny, z którymi prowadzone są rokowania dotyczące umowy inwestycyjnej.

Jesteśmy więc najważniejszym blokiem handlowym na świecie. Jesteśmy też największą gospodarką na świecie.

A mówię to, ponieważ dziś już wiem, że bardzo modne stały się pesymizm, defetyzm w dyskusjach o Europie, nazywam to intelektualną atrakcyjnością pesymizmu. Wierzę jednak, że możemy wykazać się niezłymi wynikami, i jestem przekonany, że wspólnie — jako jeden zespół — jesteśmy o wiele silniejsi i możemy lepiej bronić naszych interesów i chronić nasze wartości.

Szanowne Koleżanki, Szanowni Koledzy, zwracam się do Państwa w ten sposób, ponieważ uważam, iż mimo że czasami nasze stanowiska się różniły, to zawsze byliśmy kolegami w tym wspaniałym przedsięwzięciu, jakim jest projekt europejski. I myślę, że możemy wyciągnąć pewne wnioski w zakresie polityki.

Po pierwsze, wykazaliśmy się dużą odpornością. Możemy chyba stwierdzić, że siły działające na rzecz integracji przeważają nad siłami dezintegrującymi. Osobiście zawsze w to wierzyłem, nawet w bardzo dramatycznych okolicznościach lub gdy musiałem gorąco apelować do określonych rządów: wzywając bogatsze państwa do wykazania większej solidarności, a uboższe do bardziej odpowiedzialnych działań.

Czasami, przyznaję, działaliśmy przy tym bez rozgłosu. Komisja Europejska zachowuje prawdopodobnie większą dyskrecję niż inni. Nie chciałem, aby Komisja dołączyła do kakofonii odmiennych opinii w najtrudniejszych momentach kryzysu. Była to sytuacja, na którą rynki reagowały bardzo żywo. Mogę jednak z czystym sumieniem powiedzieć, że przy użyciu dostępnych nam instrumentów zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby uniknąć fragmentacji w strefie euro lub podziałów w Unii Europejskiej. I bardzo często musiałem apelować do moich kolegów z Rady Europejskiej, szefów państw i rządów, o postępowanie zgodnie z etyką europejskiej odpowiedzialności.

Jednak jednym z wniosków, jakie z tego wyciągnąłem, jest fakt, że nawet jeżeli ostatecznie udało się podjąć wspólnie decyzje, to był to czasem proces bardzo bolesny i trudny. I czasochłonny. Stwierdziliśmy również, i myślę, że wszyscy się z tym zgadzamy, że demokracja jest wolniejsza od rynków.

Komisja wolałaby, i jestem przekonany, że Parlament również, by decyzje podejmowano szybciej i były one odważniejsze i bardziej kompleksowe. Ale jesteśmy unią państw demokratycznych, a nie superpaństwem. I musimy szanować różne podejścia.

Jednym z wniosków, jakie wyciągnąłem po tych dziesięciu lat doświadczeń, jest to, iż konieczna jest współpraca między instytucjami. Wiem, że czasami bardziej popularne jest przedstawianie niemożliwych do realizacji pomysłów i krytykowanie innych. Ale jestem głęboko przekonany, że musimy współpracować z poszczególnymi instytucjami, że sytuacja, w której państwa znajdują się w opozycji do Unii Europejskiej, nie jest rozwiązaniem. Przeciwnie, musimy przekonać nasze państwa, że są silniejsze jako członkowie Unii Europejskiej. Że nie chcemy, by zatarła się ich tożsamość narodowa, lecz przeciwnie, wzywamy je do wniesienia wkładu w postaci części swej suwerenności, aby mogły lepiej zadbać o swe interesy na całym świecie. Jestem o tym głęboko przekonany.

I mówię to tu i teraz, jako ktoś, kto za kilka dni złoży swój urząd. Moją jedyną intencją jest przekazanie wniosków z doświadczeń, byśmy nie powtarzali tych samych błędów w przyszłości. A jednocześnie uważam, że możemy powiedzieć, iż nasze cele będziemy mogli osiągnąć nie poprzez konfrontację, ale dzięki współpracy.

Obecnie przygotowuję się do przekazania tej związanej z wieloma wyzwaniami, ale interesującej funkcji mojemu dobremu przyjacielowi, Jeanowi-Claude'owi Junckerowi, i chciałbym, w moim imieniu i w imieniu wszystkich moich kolegów z Komisji, przekazać nowej Komisji najlepsze życzenia. Jej członkowie będą musieli stawić czoła wielu wyzwaniom, ale mogą liczyć na wsparcie również z naszej strony. I jestem pewien, że wsparcia udzieli im także i ten Parlament.

Panie Przewodniczący, nasze stosunki nie zawsze układały się idealnie. Myślę jednak, że zgodzi się Pan, że udało się nam zapewnić owocną współpracę między Parlamentem a Komisją.

Uczestniczyłem w obradach tego Parlamentu więcej niż 100 razy. Żadna Komisja wcześniej nie wysyłała tak często swych przedstawicieli na obrady Parlamentu, jak Komisja moich dwóch kadencji. Pracowaliśmy więc wspólnie i jestem bardzo wdzięczny za to, iż ten Parlament, stawiający często duże wymagania, zawsze popierał metodę wspólnotową, zawsze wspierał instytucje wspólnotowe. Uważam, że jest to bardzo ważne dla przyszłości Europy.

Drodzy Uczestnicy Projektu Europejskiego!

Sposobem na rozwiązanie problemów w Europie nie jest rewolucja, a już na pewno nie jest nim kontrrewolucja. Są nim kompromis i reformy. Ewolucja i reformy. Musimy przeprowadzać reformy, aby dostosować się do nowych wyzwań, ale nie poprzez nowe starcia między instytucjami, nie przez starcia z państwami członkowskimi. Wierzę, że jeśli wszystkim przyświecać będzie idea ścisłej współpracy, stawiania wspólnego dobra Europy ponad wszystko, to mój kolega i przyjaciel Jean-Claude Juncker i kierowana przez niego nowa Komisji odniesie sukces, oczywiście również dzięki wsparciu, jakie ten Parlament jej z pewnością zapewni.

Ponieważ Unia Europejska jest Unią wartości. W tych ostatnich dniach urzędowania musiałem udzielić wielu wywiadów, a dziennikarze pytali mnie, który moment był dla mnie najbardziej poruszający. Albo który moment był najpiękniejszy. A ja pamiętam wiele takich momentów, ale też, szczerze mówiąc, kilka bardzo trudnych chwil. Dla mnie jednym z najbardziej poruszających momentów w mojej karierze było odbieranie w imieniu Unii Europejskiej, wraz z Martinem Schulzem i przewodniczącym Rady Europejskiej Hermanem Van Rompuyem, Pokojowej Nagrody Nobla.

Uważam, że przyznanie nam tej nagrody było bardzo dobitnym wyrazem uznania społeczności międzynarodowej, która przypomniała nam, że liczymy się na świecie, i że to, co robimy, jest bardzo ważne. A także że wartości, które legły u podstaw tworzenia naszej Unii, a mianowicie znaczenie pokoju, wciąż są istotą naszych działań. Oraz że musimy walczyć w ich obronie.

I jest to moment, którym chciałem podzielić się z wszystkimi członkami poszczególnych instytucji, w tym Parlamentu, którzy nie szczędzili wysiłków na rzecz Europy zjednoczonej, otwartej i silniejszej. I teraz, kiedy kończę pełnienie swej funkcji, wraz ze wszystkimi moimi koleżankami i kolegami w Komisji, mogę powiedzieć, że nie udało nam się osiągnąć wszystkiego, co mogliśmy osiągnąć, ani też wszystkiego, co chcieliśmy osiągnąć, jednak uważam, że wszyscy pracowaliśmy bardzo sumiennie, stawiając dobro Unii Europejskiej jako całości ponad interesami partykularnymi. Wierzę, że obecne warunki umożliwiają kontynuowanie wysiłków na rzecz Europy zjednoczonej, otwartej i silniejszej.

Dziękuję Państwu za uwagę.

Auf wiedersehen, good bye, au revoir, adeus.

Muito obrigado, bardzo dziękuję.

Po wypowiedziach członków Parlamentu, Przewodniczący José Manuel Barroso wygłosił następujące uwagi końcowe:

Szanowny Panie Przewodniczący!

Chciałbym odnieść się do kilku zagadnień, które poruszyli moi przedmówcy. Jestem przede wszystkim przekonany, że dowodem na to, iż podążamy — jako Komisja, której miałem zaszczyt przewodniczyć — we właściwym kierunku, jest to, że głosy krytyczne dochodzą z dwóch skrajnych ugrupowań i są często w tym samym tonie, tzn. w sposób kategoryczny odcinają się od trudności i nadzwyczajnych wyzwań, którym musieliśmy sprostać, i nie proponują żadnych spójnych rozwiązań.

Prawdą jest, że przeżyliśmy największy być może kryzys gospodarczy i finansowy od początku naszej europejskiej integracji; prawdą jest również, że ani Unia Europejska, ani Europa nie wywołały tego kryzysu. Tego nie rozumieją, bądź nie chcą zrozumieć, członkowie niektórych ugrupowań — aby posłużyć się ich własnym określeniem — suwerennościowych. Tymczasem to nie Europa przyczyniła się do nadmiernego zadłużenia sektora prywatnego i braku odpowiedzialności sektora finansowego, wręcz przeciwnie. Stało się to mimo nadzoru krajowego lub z powodu braku takiego nadzoru. Europie zawdzięczamy rozwiązanie tego problemu. Dysponujemy obecnie jednym z najambitniejszych, jeśli nie najambitniejszym na świecie, systemem regulacji i nadzoru. Kłamstwem jest zatem twierdzenie, że Europie Unia Europejska szkodzi. To zupełny brak szacunku i obiektywizmu intelektualnego. To nie Europa spowodowała kryzys finansowy. Kryzys finansowy narodził się w Stanach Zjednoczonych. Europa miała z pewnością swoje słabe punkty, ale zasługą Unii Europejskie jest znalezienie odpowiedzi. Unia Europejska nie była przyczyną kryzysu i uważam, że wszyscy, którym przyświeca idea europejska, niezależnie od tego, czy są prawicą, lewicą czy centrum, muszą mieć odwagę głosić tę opinię, gdyż w przeciwnym razie umacnialibyśmy właśnie populizmy skrajnej lewicy lub skrajnej prawicy.

Z uwagą wysłuchałem głosów tych spośród Państwa, którzy twierdzili, że populizm jest obecnie silniejszy, i którzy przypisują odpowiedzialność za to Unii Europejskiej. Drodzy Koledzy! To nie jest prawda. Populizm i ksenofobia istnieją bezsprzecznie również poza Unią Europejską. Spójrzcie na to, co stało się w Szwajcarii w odniesieniu do migrantów. Przypomnijcie sobie, co zdarzyło się w Norwegii: terrorysta zabił nie wiem już ilu młodych ludzi, bo nie zgadzał się z ideą wielokulturowej Europy. Przypomnijcie sobie Partię Herbacianą w Stanach Zjednoczonych. Czy to z winy Europy istnieje w Stanach Zjednoczonych Partia Herbaciana?

To, co pojawiło się dziś na świecie, to agresywny populizm, podpierający się czasem argumentami lewicy, a czasem prawicy — często trudno to odróżnić. Twierdzenie zatem, że jest to wina Unii Europejskiej, to brak obiektywizmu intelektualnego i uczciwości politycznej. Jako Europejczycy musimy właśnie wykazać, że to nie Europa wywołała kryzys, ani nie ona stworzyła długi publiczne państw członkowskich. Europa niewiele może zrobić, jeżeli np. państwo członkowskie fałszuje swoje sprawozdania finansowe. Europa musiała jednak sobie z taką sytuacją poradzić. Pierwszą inicjatywą podczas mojej drugiej kadencji w Komisji było zwrócenie się do państw członkowskich o przekazanie nam uprawnień nadzorczych nad krajowymi danymi statystycznymi, ponieważ odmówiono tego za mojej pierwszej kadencji jako przewodniczącego Komisji. Nie spotkało się to z odmową ze strony Grecji. Odmówiły tego wielkie państwa członkowskie, które nie chciały przekazać większych kompetencji Unii Europejskiej. Jeżeli pragniemy zatem rzeczywiście prowadzić debatę, bądźmy precyzyjni i rygorystyczni, jeśli chodzi o uczciwość intelektualną i obiektywizm polityczny.

Dlatego właśnie, Szanowni Państwo, chciałbym powiedzieć coś z jak najgłębszym przekonaniem. Zespół, któremu miałem zaszczyt przewodniczyć, pracował z dużym oddaniem i dyscypliną, zawsze wysuwając na pierwszy plan interesy Europy. Chciałbym również powiedzieć coś jeszcze, jako że jesteśmy zgromadzeniem politycznym złożonym z przedstawicieli różnych opcji politycznych, mającym zawsze przede wszystkim na względzie ideę wspólnego europejskiego dobra. W mojej Komisji nie było ludowców, socjalistów czy liberałów. Byli ludzie pracujący dla Europy. Moim ugrupowaniem jest Europejska Partia Ludowa (PPE), z czego jestem dumny. Jako przewodniczący Komisji Europejskiej należę jednak do partii zwanej Europą i chciałbym, aby to było moje wspólne z Państwem przesłanie, zwłaszcza w odniesieniu do głównych proeuropejskich sił centrolewicowych i centroprawicowych. Należy oczywiście wyrażać dzielące nas różnice, ale różnice te nie powinny osłabiać obozów proeuropejskich. Nie możemy nadal oddawać pola skrajnej prawicy i skrajnej lewicy. Siły proeuropejskie muszą się zjednoczyć. Muszą mieć odwagę, by bronić Europy. Muszą to robić u siebie w stolicach, a nie tylko w Strasburgu. Musimy stworzyć tę wielką koalicję na rzecz Europy, uważam bowiem, że mamy dość energii, aby wygrać spory toczące się obecnie i w przyszłości.

Dziękuję Państwu za uwagę.


Side Bar